OFICJALNA POLSKA STRONA GRAHAMA MASTERTONA!
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
Masterton o...
Recenzje:

darmowe liczniki

środa, 30 lipca 2008

Poniżej fotka Wiescki, Grahama i ich nowiuśkiego mustanga. Nowiuśkiego w roku 1980, w którym zrobiono zdjęcie.

22:09, mictlantecutli , Fotografie
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 28 lipca 2008

Jak informuje nas okładka tego wydania jednej z najlepszych powieści Grahama Mastertona, jest to powieść o demonicznej zemście nuklearnej. Dosłownie.

Gdy budzik Sherry Cantor zadzwonił o 7.27 rano 9 sierpnia, pozostały jej jeszcze dwadzieścia trzy minuty życia.  – to pierwsze zdanie powieści, która nie tylko przykuwa uwagę ale też udowadnia, że Masterton zawsze pozostanie mistrzem grozy. Rozdział pierwszy to opis życia młodej, atrakcyjnej dziewczyny, nieuchronnie prowadzący nas do jej niezwykle brutalnej, nieuzasadnionej śmierci. Masterton mieszając opisy rozwoju jej życia osobistego i zawodowego, nieustannie, niczym budzik, przypomina że zostało jej już tylko …dziewiętnaście, …jedenaście… , jeszcze minuta…

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, jak do ataków atomowych na Hiroszimę i Nagasaki podchodzą teraz Japończycy? Czy wybaczyli Amerykanom, czy też może cały czas przygotowują zemstę, którą większość z współcześnie żyjących ludzi uznała by za niewyobrażalną? Masterton zadał sobie to pytanie, zmieniając całkowicie historię i przyczyny zrzucenia bomby atomowej. Zrzucenie ładunku wybuchowego miało na celu zniszczenie tajnej broni Japończyków, która mogła przechylić szalę zwycięstwa na ich stronę. Broń niezniszczalną, niezwyciężoną i nieskończenie niebezpieczną. Demoniczną.

Osoby odpowiedzialne za ataki wciąż żyją, chociaż ich życie to pasmo udręk, koszmarów i wyrzutów sumienia. Nie może jednak znieść tego japońska organizacja, nazywana Kręgiem Spalonych Gołębi. Jej członkowie to osoby bezpośrednio związane z Hiroszimą, zdeformowane, chore, skrzywdzone.  To właśnie oni formują armię opętanych przez demony ochotników, którzy mają zlikwidować ostatnich pozostałych przy życiu żołnierzy USA odpowiedzialnych za ataki, a także dopełnić zemsty na całym narodzie Amerykańskim.

Ciekawy pomysł, gama charakterystycznych i zapadających w pamięć postaci, sugestywne opisy przemocy i seksu ( z których Masterton słynie) to siła tej powieści. Pod koniec powieści akcja gna trochę za szybko, jednak zakończenie jest bardzo solidne i nieprzewidywalne. 

Tengu to powieść która trzyma w napięciu od początku do końca, w której zdarzyć może się wszystko, w której nie ma miejsca na cukierkowy happy end. Polecam!

 

 

Autor recenzji: Piotr Pocztarek
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 1991
Liczba stron: 400
Format: 11 x 19
Ocena recenzenta: 9/10

20:29, mictlantecutli , Recenzje
Link Komentarze (10) »
sobota, 26 lipca 2008

Tamtego wieczoru - będąc u znajomego na wakacjach - kiedy lał deszcz, a w taflę jeziora trzaskały pioruny, na jednej z półek ujrzałem książkę z rozerwanym węzłem na okładce. Napis na niej głosił: „Czternaście opowiadań mistrza grozy - gwarantowany sposób na spędzenie czternastu bezsennych nocy!" Przyznam, że wcześniej miałem przyjemność przeczytać kilka książek tegoż autora i byłem dobrej myśli; chciałem miło spędzić noc, przenieść się na moment w wyimaginowany świat. Miałem nadzieję, że paskudna pogoda, jaka wtedy panowała, będzie tylko potęgować klimat grozy.

Przeczytałem przedmowę, w której autor opisuje strachy i lęki, jakie ciążą na pisarzu horrorów. Wymienia kilka miejsc, w których jego zdaniem atmosfera jest istnie mroczna, i wreszcie zaprasza do odbycia podróży... dwutygodniowej podróży w czternaście różnych zakątków świata.

Pierwsze opowiadanie – „Bestia pośpiechu" - jest dość krótkie (ma zaledwie siedem stron). Opowiada o chłopcu, który wracając ze szkoły do domu spotyka na swej drodze bestię. Ucieka w popłochu, przypominając sobie słowa matki, która powtarza, że spóźnialstwo jest rzeczą straszną... Tymczasem bestia go dogania... Następnie mamy kolejny podrozdział. W nim bohater jest już dorosłym mężczyzną. Odwiedza rodzinne miasteczko i dostrzega na ulicy biegnącego chłopca. Widzi lęk na jego twarzy a potem... wyłania się bestia, która podąża tuż za nim. Ponownie przypomina sobie słowa matki...

Zachęcony doprawdy intrygującą nowelką czytałem dalej. Na szczególną uwagę zasługują moim zdaniem opowiadania: „Danie dla świni", oraz „Eryk pasztet". Pierwsze jest chyba najkrwawszą historyjką ze wszystkich, jakie autor napisał. Myślę, że streszczanie jej nie ma większego sensu. Dobre opisy; oddziałujące na wyobraźnię, robią swoje!

„Eryk pasztet" jest następnym bardzo specyficznym opowiadaniem. Jest to z kolei najbardziej obrzydliwa historyjka, jaką Masterton opublikował. Była czytana na głos podczas pewnego spotkania literackiego, gdzie ludzie z niesmakiem opuszczali salę, nie starając się nawet opanować narastającego w nich obrzydzenia. Mottem noweli jest zdanie wypowiadane przez matkę głównego bohatera: „Stajesz się tym, co jesz". Eryk - kilkuletni chłopiec, postanawia zostać stonogą... dalszy opis jest chyba zbędny. Po każdej przeczytanej stronie czułem mdłości... no i końcówka... Odrażająca!

W zbiorze znajdują się również opowiadania „łagodniejsze", jak „Stworzenie Belindy" traktujące o magicznym piasku, z którego tworzone rzeźby... ożywają. Główny bohater postanawia wykreować kobiecy ideał - wyśnioną kobietę, którą pozostawia na plaży, do północy czekając na jej odrodzenie. Wraca do hotelu. Nie ma pojęcia, że grupka plażowiczów przechadzających się brzegiem jeziora uszkodziła jego dzieło. O północy rozlega się pukanie do drzwi... Masterton znów zaskakuje oryginalnym zakończeniem.

Tamta noc była niezwykle klimatyczna, przeczytałem prawie wszystkie opowiadania ze zbioru i w pewnej chwili zorientowałem się, że wyszło słońce. Zamknąłem książkę i poszedłem na plażę. W pierwszej chwili ujrzałem kilka piaskowych rzeźb. Zdumiałem się. Na chwilę. Minutę później brzegiem jeziora przeszła jakaś dziewczyna w skąpym stroju kąpielowym. I zapomniałem o piaskowych rzeźbach...
 
Mam sentyment do zbioru opowiadań „Dwa tygodnie strachu" - polecam każdemu, świetna lektura na bezsenną noc!

Autor recenzji: Janusz Majewski
Wydawnictwo: Prima
Rok wydania: 1996
Liczba stron: 303
Format: 12,5 x 19,5
Nr ISBN: 8371520549

01:04, mictlantecutli , Recenzje
Link Komentarze (3) »
środa, 23 lipca 2008

Dla Polskich fanów informacja ta może okazać się cenna. Na forum oficjalnej strony Grahama Mastertona pojawiła się wiadomość o licytacji jego najnowszej, nieopublikowanej jeszcze powieści BAZYLISZEK. Przypomnę tylko, że znaczna część akcji horroru toczy się w Krakowie, a data premiery książki za zachodnią granicą została wyznaczona na okolice 5 maja 2009 roku. Zatem zwycięzca aukcji będzie mógł poznać losy bohaterów aż 9 miesięcy wcześniej niż ktokolwiek inny!

Aukcja właśnie się rozpoczęła. Cena wywoławcza to £50. 'Przebitki' ślemy na adres Mastertona: manitouman1@yahoo.com

Dochody uzyskane ze sprzedaży książki trafią na konto fundacji zajmującej się pomocą dzieciom niepełnosprawnym.

11:21, mictlantecutli , Newsy
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 21 lipca 2008

Kolejna fotografia z cyklu 'Stare dzieje'. Tym razem Wiescka i Graham przy porannej herbacie. Fotografia została wykonana w 1992 roku.

11:57, mictlantecutli , Fotografie
Link Komentarze (2) »
piątek, 18 lipca 2008

Wbrew pozorom zdjęcie nie przedstawia Elvisa Presleya, choć niektórzy mogą poczuć chwilowe zwątpienie. Aby rozwiać wszelkie wątpliwości: jest to fotografia Grahama Mastertona z roku 1985, gdy pisarz miał już na swoim koncie kilka poczytnych horrorów takich jak: MANITOU, DŻINN czy SFINKS.

00:11, mictlantecutli , Fotografie
Link Komentarze (6) »
czwartek, 17 lipca 2008

Najnowsza powieść grozy Grahama Mastertona już od jutra będzie do nabycia w księgarniach i Empikach na terenie całego kraju. Fani pisarza długo musieli czekać na PIĄTĄ CZAROWNICĘ; wielokrotnie przesuwała się data wydania. Poniżej okładka powieści i kilka informacji technicznych:

Wydawca: Wydawnictwo Albatros
Ilość stron: 320
Numer Wydania: I
ISBN: 978-83-7359-695-5
EAN: 9788373596955
Indeks: 61401129
Tłumaczenie: Paweł Wieczorek

14:03, mictlantecutli , Newsy
Link Komentarze (20) »
wtorek, 15 lipca 2008

Poniżej zdjęcie Grahama z 1975 roku.

Wkrótce pojawią się kolejne z cyklu 'Stare dzieje'. Za udostępnienie fotografii wielkie dzięki dla Masti'ego. Pomysł z galerią 'z dawnych lat' bardzo przypadł mu do gustu i obiecał, że już w weekend podeśle kolejne oldschoolowe zdjecia.

13:02, mictlantecutli , Fotografie
Link Komentarze (5) »
sobota, 05 lipca 2008

Jak sam Masterton poinformował swoich, nieustannie dopytujących się o nowe pozycje, czytelników na swej oficjalnej stronie, powieść BAZYLISZEK, której akcja toczyć się będzie w Krakowie, jest już na ukończeniu. Pisarz zmaga się właśnie z ostatnim rozdziałem. Ponadto: napisana jest już pierwsza połówka ARMAGEDONU, ostatniej części cyklu MANITOU, zaś prace nad siódmą częścią ROOK’A i kolejną częścią cyklu SISSY SAWYER trwają.

Wielu czytelników horrorysty chciałoby, o czym wspominają tak często jak to tylko możliwe, aby ten skrobnął drugą część RYTUAŁU, na co Masterton odpowiada: „Powinniście pamiętać, że tak jak wy spędzacie trzy godziny na lekturze mojej książki, tak ja zmuszony jestem ją pisać przez trzy miesiące! Ale jak tylko pojawi się „mocny” pomysł na sequel RYTUAŁU, nie omieszkam podziałać”.

16:38, mictlantecutli , Newsy
Link Komentarze (11) »
środa, 02 lipca 2008

Opowiadanie Mastertona osadzone w polskich realiach i traktujące o Babie Jadze można od niedawna przeczytać w Internecie. Jego tytuł to ANKA. A oto i link:

http://www.zamek.wroclaw.pl/gazeta/index.php?option=com_content&task=view&id=240&Itemid

14:02, mictlantecutli , Newsy
Link Komentarze (7) »
czwartek, 26 czerwca 2008

Wiemy już jak będzie wyglądać okładka długooczekiwanej powieści PIĄTA CZAROWNICA. Znamy również opis książki. Oto on:

Przez los Angeles przetacza się fala przerażających, nadnaturalnych wydarzeń, których ofiarami padają stróżowie prawa. Miasto staje się zakładnikiem trzech potężnych gangsterów, którzy do walki z policją używają czarownic i pradawnej magii. W płonącym samochodzie giną w męczarniach trzej detektywi, w kancelarii prawnej prawnik wbija sobie ołówek w uszy, uczestnicy przyjęcia u komendanta policji tracą wzrok, dwa oddziały SWAT zostają wyrżnięte w pień. Miasto Aniołów opanowuje terror. Pozostaje tylko jedno rozwiązanie - aby uniknąć groźby unicestwienia, policja musi posłużyć się jeszcze potężniejszą magią. Do walki ze złowrogimi wiedźmami staje detektyw Dan Fisher, jego ojciec, emerytowany iluzjonista oraz śliczna sąsiadka Annie Conjure od dawna parająca się czarami.

 

22:14, mictlantecutli , Newsy
Link Komentarze (17) »
niedziela, 15 czerwca 2008

„Diabelski kandydat” jest chyba najbardziej niedocenioną książką Mastertona. Nie doczekała się ona w naszym kraju zbyt wielu recenzji – a te, które pojawiły się w prasie i Internecie nie należą do zbyt pochlebnych – ani też wielu wznowień. Po raz pierwszy została wydana w 1994 roku przez wydawnictwo Rebis i tylko raz „przypomniano ją” rok później. Należy tu dodać, że zarówno premierowe wydanie, jak i wznowienie rozeszło się w błyskawicznym tempie. Generalnie jednak pozycja w chwili obecnej nie należy do łatwo dostępnych i stanowi swego rodzaju unikat. Z tym większą przyjemnością omówię „Diabelskiego kandydata”, powieść, która wryła się w mą pamięć i którą darzę wyjątkowym sentymentem...

Bohaterem książki jest Jack Russo, facet odpowiedzialny za kampanię Huntera Peala, kandydata na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Niezwykle barwna i przedstawiona z rozmachem postać, która stanowi niepodważalny atut powieści. Russo to niezwykle swojski gość, nieco szurnięty, przyjaźnie nastawiony do świata i niezwykle ambitny. Przy okazji, jak to u Mastertona, niezły z niego Casanova. Przygotowując się do kampanii, dostrzega w przyszłym prezydencie pewną zmianę. Hunter Peale zaczyna szokować swoich wyborców. Szokować w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa. W zaskakująco szybkim tempie pozyskuje głosy poparcia. Jego przemówienia powalają na kolana – dosłownie! – wszystkich obecnych, dla których Peale staje się prawdziwym autorytetem.

Jack Russo odkrywa przerażająca prawdę. Wraz z przyjaciółką, ponętną i niedorzecznie cycatą Jennifer, usiłuje nie dopuścić do zagłady. Zagłady całego świata.

Hunter Peale bowiem podpisał pakt z Diabłem. Piekielny obiecał mu zwycięstwo w wyborach w zamian za... dusze. Całe mnóstwo dusz.

Niezwykle klimatyczna to powieść, jedno z lepszych czytadeł Mastertona, gdzie bohaterowie są tak realni, tak wyraziści, że trudno odmówić pisarzowi niebywałego talentu! To w końcu Masterton z lat osiemdziesiątych, którego postacie, miejsca akcji i świetnie skonstruowane fabuły, wzbudzają podziw i... Strrrrach! W „Diabelskim kandydacie” miejsce akcji zasługuje na miano wyjątkowo intrygującego, zarazem przerażającego. To gigantyczny kolonialny dom na wielkiej działce, porośniętej gęsto rosnącymi drzewami. To w tej mrocznej budowli Hunter podpisuje pakt z diabłem. To w tym domostwie dochodzi do szeregu, stawiających włosy na głowie, wydarzeń rodem z najokropniejszego koszmaru. Z każdego okna tego domu  widać było smutne, opadające w dół trawniki i poplątany gąszcz. Kort tenisowy okalała zardzewiałą druciana siatka. Drzwiczki na kort dyndały na jednym zawiasie. Spacerując po domu, od pokoju do pokoju, można było słyszeć szept kominów i słuchać oddechu wiatru. Czyż to nie ciekawe? W typowy dla siebie sposób Masterton wprowadza nas w arkana fabuły, zaczynając od iście diabelskiego miejsca, które przez długi czas daje nam poczucie niepewności, nastraja niezbyt optymistycznie.

Czytelnik penetrujący stronice „Diabelskiego kandydata” z pewnością nie przeoczy Jacka Russo, penetrującego ciało pięknej Jennifer. W powieści sceny erotyczne są wyjątkowo sugestywne, a towarzysząca im atmosfera magii, tylko potęguje radość lekturzenia. Podobnie jest z opisami „wielkiej przemiany” kraju, iście fantastycznych iluzji, tworzonych przez Huntera Peala podczas przemówień.

Jedyny, moim zdaniem minus powieści, stanowi finisz powieści. Masterton poszedł na łatwiznę i zapodał papieża, odprawiającego egzorcyzmy. Rachu-ciachu i po strachu, właśnie tak to wygląda. Szkoda, że pisarz nie dopracował tego, jakby nie patrzeć, cholernie ważnego elementu książki, nie zaskoczył, nie wbił czytelnika w fotel. Tak czy owak, przyzwyczajeni jesteśmy do spartaczonych zakończeń w pozycjach Mastertona, więc nie ma co bić piany.

„Diabelski kandydat” to godzien uwagi horror. Horror pełną parą, który z całą pewnością zasługuje na kolejne wznowienie w naszym kraju. Miejmy nadzieję, że wkrótce zostanie on przypomniany czytelnikom przez któreś z zaprzyjaźnionych Mastertonowi polskich wydawnictw.

Autor recenzji: Bartosz Lipski
Wydawnictwo: Zysk i s-ka
Rok wydania: 1994
Liczba stron: 508
Format: 11,5 x 18,5
Nr ISBN: 8386211032

01:26, mictlantecutli , Recenzje
Link Komentarze (14) »
wtorek, 10 czerwca 2008

Fotografia wykonana w poznańskim Empiku przy ul. Ratajczaka, gdzie w 2004 Graham Masterton promował powieści: WYBUCH i SZATAŃSKIE WŁOSY.

14:30, mictlantecutli , Fotografie
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 02 czerwca 2008

Graham Masterton ukończył właśnie nową powieść horroru, zatytułowaną roboczo GHOST MUSIC. Książka powinna przyciągnąć oko miłośników opowieści o duchach, bowiem właśnie o nich traktuje. Polskim wydawcą tej historii będzie Albatros.

Ptaszki ćwierkają, że powieść PIĄTA CZAROWNICA wkrótce pojawi się wreszcie w księgarniach. Ponoć w sprzedaży ma być dostępna w przeciągu najbliższego miesiąca.

Kiepska informacja dla tych fanów Mastertona, którzy cierpliwie wyczekują nowych wieści na temat ekranizacji RYTUAŁU. Mariano Baino, który miał wyreżyserować film, tymczasowo zrezygnował z projektu. Co za tym idzie, nie ma szans, aby w najbliższym czasie ruszyły zdjęcia do RYTUAŁU.

23:11, mictlantecutli , Newsy
Link Komentarze (3) »
czwartek, 22 maja 2008

Jakiś czas temu któryś z polskich pisarzy horroru dokonał podziału twórczości Grahama Mastertona na prozę kiepską (tu podał najwięcej tytułów), trochę lepszą i bardzo dobrą. W przypadku tej ostatniej wymienił zaledwie kilka tytułów, pośród których był, napisany czternaście lat temu, WYKLĘTY. Pamiętam, że jako odwieczny fan Brytyjczyka, uważnie przeanalizowałem wypowiedź polskiego twórcy i choć nie do końca zgadzałem się z uwagami dotyczącymi tych kiepskich książek Mastertona, to jednak co do tych bardzo dobrych, w pełni się zgodziłem. Zwłaszcza co do WYKLĘTEGO, który, moim zdaniem – ponoć grzechem jest zamieszczać pointę recki zaraz na wstępie (chrzanić to) – jest najlepszą pozycją, jaką Masterton kiedykolwiek popełnił, ba, zajmuje czołowe miejsce na liście najstraszniejszych i najlepiej napisanych horrorów wszechczasów. Usłyszałem kiedyś, że fan twórczości danego pisarza nie powinien zajmować się pisaniem recenzji jego książek. Pewnie coś w tym jest, myślę jednak, że w przypadku powieści WYKLĘTY większość horrormaniaków zgodzi się ze mną w paru kwestiach. Po pierwsze, z opinią na temat atmosfery książki. Co tu dużo pisać, WYKLĘTY od pierwszej stronicy wyróżnia się spośród innych horrorów tym, że najzwyczajniej w świecie straszy. Gdy czytałem powieść po raz pierwszy, czułem dreszcze przebiegające po plecach, a włosy na głowie stawały mi dęba. John Trentom – bohater książki – obudził się właśnie w środku nocy, nie będąc pewnym czy rzeczywiście spał. Wskazówki jego budzika przypominały oczy demona, a samo tykanie mechanizmu podkręcało klimat grozy. W wielkim wiktoriańskim domostwie był tylko Trentom i... ktoś jeszcze. Albo coś. Zjawa. Duch. Poltergeist. A może był to demon? Cokolwiek to było, wzbudzało lęk, opisane tak dosadnie, a jednocześnie powściągliwie, że miałem ochotę czym prędzej przewrócić stronę i przekonać się cóż to takiego.

Zmarła żona Trentona, Jane, padła odpowiedź zanim przerzuciłem stronicę. Kolejne miały przede mną odkryć przerażającą prawdę o azteckim demonie Mictlantecutli, który wybrał sobie Jane na swego adwersarza. Pozornie. W rzeczywistości duch kobiety miał nigdy nie zaznać spokoju, jedynie służyć azteckiemu władcy piekła i cierpieć, cierpieć i jeszcze raz cierpieć. Zadaniem Johna było uwolnić duszę Jane, by ta mogła udać się do Królestwa Niebieskiego. Nie było wyboru, po serii krwawych, przerażających, świetnie zapodanych „horrorowych przygodach”, Trentom musiał stanąć w szranki z Mictlantecutli. Cóż przyniosło starcie? Ci co czytali, doskonale wiedzą, ci co nie czytali (wstyd!), niech żałują.

Klimat to nie jedyny element powieści, na który warto zwrócić uwagę. Przemyślana i zaiste interesująca fabuła, świetnie wykreowani bohaterowie i nawiązanie do azteckich bóstw, a także dynamika i język, nie bez powodu plasują tę książkę Mastertona na pierwszym miejscu w jego dorobku. Nie wiem, czy którakolwiek pozycja po WYKLĘTYM wbiła mnie aż tak głęboko w fotel. Oczywiście, świetny był RYTUAŁ, CZARNY ANIOŁ czy WIZERUNEK ZŁA, to jednak za sprawą WYKLĘTEGO zostałem dosłownie wessany w świat literackiego horroru. Należą się Mastertonowi brawa za tę powieść. Udała mu się. Można by wiele pisać o najnowszych jego tekstach – niekoniecznie tak odjechanych jak WYKLĘTY czy inne starsze pozycje – to jednak ta z Trentonem i Mictlantecutli w rolach głównych wżarła się w pamięć przez co (między innymi) z taką niecierpliwością czekamy na nowe utwory pisarza.

Entuzjazm został wyrażony. WYKLĘTY przypomniany. Pozostaje mieć nadzieję i życzyć sobie choćby jeszcze jednej tak mocno trzymającej za jaja powieści horroru Brytyjczyka.

Dziękuję za uwagę i krwawych snów życzę.

Autor recenzji: Robert Cichowlas
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Rok wydania: 2004
Liczba stron: 400
Format: 13 x 20
Nr ISBN: 9788373015722

16:56, mictlantecutli , Recenzje
Link Komentarze (5) »