Zakładki:
Linki:
Lista blogowych recenzji:
Masterton o...
|
poniedziałek, 08 lutego 2010
„Wybuch” to powieść, która pojawiła się na rynku wydawniczym praktycznie znikąd. Bez dużej promocji, bez długich zapowiedzi – sam trafiłem na nią zupełnie przypadkiem, przeglądając zasoby nowo odkrytej księgarni. Masterton postanowił iść z duchem czasu i wpasować się w powstały po 2001 roku trend na powieści o atakach terrorystycznych. Atak na World Trade Center spowodował wysyp tego typu książek, które o dziwo sprzedawały się bardzo dobrze, pomimo niepokojów społecznych i ogólnego strachu o własne bezpieczeństwo. A może właśnie to było główną przyczyną popularności tego typu literatury?
Akcja „Wybuchu” toczy się w słonecznej Kalifornii. Wzięty scenarzysta Frank Bell mieszka z żoną i synem w Los Angeles, wiodąc szczęśliwe życie, aż do momentu, kiedy potworny wypadek odbiera mu jedyne dziecko. Mały Danny po wybuchu podłożonej przez zamachowca samobójcę bomby, zostaje ranny. Odłamek, który dostał się do ciała chłopca nie został przez jego ojca wykryty na czas, co doprowadza do śmierci Danny’ego. Żona Franka jest zrozpaczona, obwinia go o niedopatrzenie, a w efekcie także o śmierć dziecka. Bohater jest załamany – jego małżeństwo się rozpada, a do tego zaczyna widywać ducha swojego syna. Tuż po wybuchu Frank poznaje tajemniczą kobietę, która wdaje się z nim w romans. Wszystkie wydarzenia pchają bohatera na skraj załamania nerwowego, a to przecież dopiero początek powieści. Organizacja Dar Tariki Tariquat – komórka terrorystyczna, dążąca do zniszczenia amerykańskiego przemysłu rozrywkowego planuje bowiem kolejne ataki. Tylko czy aby na pewno stoją za nią typowi terroryści?
W „Wybuchu” klasyczny thriller miesza się z opowieścią o duchach, chociaż trudno powieść tę zakwalifikować do grona horrorów. Historia Franka Bella, który sam w sobie jest średnio interesującą postacią, porusza wiele ciekawych wątków, które Masterton pokazuje dość brutalnie, bez owijania w bawełnę. Śmierć dziecka to rzadkość w powieściach Grahama, autor zazwyczaj unika tego tematu. Tym razem jest ona opisana bardzo dobitnie, ze szczegółową relacją z rozpadu małżeństwa nie potrafiącego poradzić sobie z tragedią.
Nowością jest także środowisko w którym rozgrywa się akcja – terroryści podkładają bomby pod wytwórnie, studia i stacje filmowe – tylko tutaj możemy przeczytać o wybuchu ładunków w studio Disneya, czy Universal.
Kolejnym ciekawym aspektem powieści jest ugrupowanie Dar Tariki Tariquat i ich motywy. Nie będę pisał o nich, ponieważ wyjawienie tej tajemnicy popsuło by przyjemność z czytania tym, którzy „Wybuchu” jeszcze nie kupili. Zdradzę tylko, że nie jest to zwykła, arabska komórka terrorystyczna, a powód dla którego sieją zniszczenie jest przewrotny, interesujący i bardzo mocno potrafi dać czytelnikowi do myślenia.
Kolejnym ważnym elementem powieści są duchy, których świat przenika się z tym, w którym żyją ludzie. Książka posiada elementy klasycznego ghost story, z objawieniami, seansami i jasnowidzami na pierwszym planie. Wszystko to wciąga na tyle, że z każdą kolejną stroną będziecie ciekawi, czy Frank Bell powstrzyma zamachowców, a także odnajdzie brakujące elementy układanki, które pozwolą duszy jego syna spokojnie odejść w zaświaty.
N koniec ciekawostka – Frank Bell jest w powieści autorem scenariusza serialu „Gdyby świnki potrafiły śpiewać”, co jest oczywiście nawiązaniem do nigdy nie dokończonej powieści Mastertona o tym samym tytule. W zamierzeniu, jest to historia dwóch nieokrzesanych braci, którzy zakładają zespół muzyczny. W „Wybuchu” przeczytamy kilka dialogów i dowiemy się co nieco o przygodach dwóch braci.
Powieść mogę z czystym sercem polecić naprawdę każdemu. „Wybuch” to świetna opowieść o zemście, utracie kogoś bliskiego, bolesnej rzeczywistości, no i oczywiście o duchach. Chociaż powstała spontanicznie, na potrzeby rynku, to jest bardzo przemyślana, dojrzała i zaskakująca. Tę książkę po prostu koniecznie trzeba przeczytać.
PLUSY:
- Mocna fabuła.
- Poruszone ambitne tematy – śmierć dziecka, terroryzm, zemsta.
- Nawiązanie do „If pigs could sing”.
MINUSY:
- Trochę za krótka.
- Główny bohater jest średnio interesujący.
- Miejscami mało wiarygodna.
Autor recenzji: Piotr Pocztarek Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS Rok wydania: 2004 Liczba stron: 319 Format: 13,5 x 21,5 Ocena recenzenta: 9/10
niedziela, 07 lutego 2010
Serwis Nowa Gildia zamieścił właśnie recenzję opublikowanego niedawno w Polsce pierwszego thrillera Mastertona, zatytułowanego BŁYSKAWICA. Książkę omówił Adam Czartoryski. Oto link: http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/graham_masterton/blyskawica/recenzja
niedziela, 31 stycznia 2010
Apokaliptyczna wizja zagłady świata, w którym żyjemy wyszła Mastertonowi doskonale już w latach 70-tych, kiedy powstawała „Zaraza”. Podobne motywy czekały nas kilka lat później w powieści „Głód”. Graham szybko zatęsknił za możliwością zdziesiątkowania całych narodów za pomocą kilku stron, dlatego też w głowie urodził się mu pomysł na kolejną książkę katastroficzną. Tym razem jednak zagłada zeszła na drugi plan, na pierwszy wyskoczyła zaś polityczna intryga, której nie powstydziliby się nawet najwięksi specjaliści od powieści szpiegowskich i sensacyjnych.
„Kondor” jest w zasadzie mocnym thrillerem, który pokazuje czytelnikowi wydarzenia wpływające na bieg historii świata. Już w pierwszym rozdziale mały chłopiec, który gubi się w lesie, odnajduje zakopany wrak niemieckiego samolotu z czasów II Wojny Światowej. Przeszukując go, natrafia na 6 fiolek zawierających dziwny płyn, który jak się szybko okazuje, zawiera aktywny, genetycznie wzmocniony wirus, potrafiący w zastraszającym tempie zatrzymać pracę ludzkiego układu oddechowego. Co więcej, z każdym zarażeniem wirus rośnie w siłę, co sprawia, że staje się praktycznie niezniszczalny.
Masterton przedstawia czytelnikowi całą plejadę bohaterów, których losy splatają się ze sobą w zaskakujący sposób. Edmond Chandler to lekarz, który jako jeden z pierwszych zaczyna odkrywać tajemnicę rozprzestrzeniającego się w Anglii wirusa. Chandler boryka się z mrocznymi tajemnicami z przeszłości, jednocześnie odkrywając, że jego żona zdradza go z własnym bratem. Na domiar złego, żaden z wysoko postawionych lekarzy nie chce uwierzyć ostrzeżeniom Edmonda, że kraj nawiedza widmo epidemii. Sprawę zatuszować chce między innymi Reynard Kelly, senator i kandydat na prezydenta USA, do którego należy las na którym odnaleziono wrak. Bezwzględny polityk nie cofnie się przed niczym, co pozwoli mu zatrzymać stanowisko i ukryć fakt, że spiskował on w czasie wojny z nazistami i zdradził swój kraj.
Równolegle do wydarzeń dotyczących samolotu poznajemy w Sztokholmie Humphreya Browne’a – byłego członka zespołu odpowiedzialnego za wyszukiwanie byłych nazistów, którzy po wojnie rozjechali się po całym świecie. Trafia on przypadkiem na trop Klausa Hermanna – zbrodniarza wojennego. Do akcji wkracza Bill Bennett – agent specjalny, odpowiedzialny za precyzyjne akcje w terenie, wynajęty przez wysoko postawionych ludzi by pozbyć się Hermanna. Okazuje się, że nazista jest naukowcem i być może jedyną nadzieją ludzkości na powstrzymanie rozprzestrzeniającego się w zastraszającym tempie wirusa.
Oprócz wyżej wymienionych bohaterów, Masterton wprowadza jeszcze wielu drugoplanowych postaci, którzy jednak odegrają bardzo dużą rolę w biegu wydarzeń. Czytelnik ma wrażenie, że śledzi przełomowe wydarzenia, że coś ważnego odbywa się tuż obok niego, a jednocześnie czuje, że bieg historii mogą zmieniać nie tylko wielcy ludzie.
W „Kondorze” Masterton ociera się o ważne tematy, takie jak odpowiedzialność, uczciwość i zdrada. Autor pokazuje nam świat brudnej polityki, w której liczą się wpływy, reputacja i szanse na zrobienie kariery, a nie ludzkie życie. Z przerażeniem obserwujemy zarazę, która jest jedynie pretekstem by obnażyć prawdziwe oblicze człowieka. Ofiar nie widzimy bezpośrednio, słyszymy o nich jedynie z opowieści lekarzy zajmujących się sprawą, dlatego też trudno stwierdzić, że epidemia stanowi tu kwestię pierwszorzędną, pomimo, że jest katalizatorem większości wydarzeń.
„Kondor” to bardzo dobra powieść sensacyjna, w której bardzo wiele wątków układa się w jedną, spójną całość. Trzeba przyznać, że nadmiar bohaterów potrafi czasem utrudnić, jednak Brytyjczyk radzi sobie z biegiem wydarzeń doskonale i nawet na moment nie pozwala czytelnikowi usnąć. Z czystym sumieniem mogę polecić tę książkę miłośnikom konspiracyjnych thrillerów, którzy chcą odpocząć od horrorów i sprawdzić jak Graham radzi sobie z innymi gatunkami.
PLUSY :
- Pomysł
- Dużo ciekawych bohaterów
- Bardzo wciąga i trzyma w napięciu
MINUSY:
- Niewykorzystany potencjał zarazy
- Kilka niepotrzebnych wątków pobocznych
- Mało wybuchowy finał
Autor recenzji: Piotr Pocztarek
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS Rok wydania: 1998 Liczba stron: 349 Format: 12,8 x 19,7 Ocena recenzenta: 8/10
piątek, 29 stycznia 2010
Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, Graham wystawia na aukcję (na rzecz maratonu, w którym charytatywnie weźmie udział jego syn Roland wraz ze swoją żoną Melissą) unikatowy przedmiot kolekcjonerski.
Jest nim pierwsza wersja scenariusza filmowego na podstawie nowej powieści Grahama, 7-ej części cyklu Rook, o tytule DEMON'S DOOR. Scenariusz napisał Fred Caruso, odpowiedzialny między innymi za film Davida Lyncha BLUE VELVET.
Przedmiot jest zbindowany i oprawiony. To jedyna taka okazja, by zostać posiadaczem tego smakowitego kąska dla kolekcjonerów.
Oferty można wysyłać na adres mailowy Grahama: manitouman1@yahoo.com
Cena wywoławcza to 50 funtów/80 dolarów/57 euro.
Rozstrzygnięcie aukcji nastąpi 28 lutego 2010 o północy.
Najwyższa kwota zasili inicjatywę, o której pisaliśmy tutaj: http://grahammasterton.blox.pl/2010/01/Mastertonowie-charytatywnie.html
POWODZENIA!
piątek, 22 stycznia 2010
Fani Mastertona pewnie mnie rozszarpią za te gorzkie słowa, sądzę jednak, że to właśnie oni mogą być najbardziej rozczarowani „Muzyką z zaświatów”. Książka nie tylko odbiega od znanego im schematu, ale także pozbawiona jest charakterystycznych cech stylu autora. Oto fragment recenzji MUZYKI Z ZAŚWIATÓW, jaką Paweł Waśkiewicz napisał dla serwisu Horror Online. Całość dostępna pod poniższym linkiem: http://horror.com.pl/books/recka.php?id=468
czwartek, 21 stycznia 2010
To, że Masterton jest królem pisanego horroru jest niezaprzeczalnym faktem udowadnianym czytelnikowi regularnie od ponad 30 lat. Wierni fani Brytyjczyka wiedzą jednak doskonale, że nie tylko w tym gatunku literackim sprawdza się Graham. Oprócz poradników seksuologicznych i doskonałych powieści historycznych, nasz ulubieniec jest również autorem emocjonujących, oryginalnych i niejednokrotnie bardzo brutalnych thrillerów. Jednym z najnowszych przedstawicieli tego gatunku jest napisana w 2002 roku powieść „Katie Maguire”.
Masterton opanował do perfekcji kreację wiarygodnych osobowości, nie tylko męskich, ale również, co może dziwić, kobiecych. W powieściach takich jak „Bonnie Winter”, czy „Koszmar” mamy do czynienia z pierwszoplanową postacią kobiecą, skonstruowaną w taki sposób, że czytając o jej przygodach naprawdę ciężko uwierzyć, że wyszła ona spod pióra mężczyzny. Pomimo tej kobiecej „oprawy”, wspomniane książki Grahama pozostają rasowymi thrillerami, dramatycznymi i kipiącymi akcją. W ten nurt wpisują się również przygody Katie Maguire, ambitnej policjantki pracującej dla Irlandzkiej policji zwanej Garda Síochána. Hrabstwo Cork, w którym toczy się akcja opisana jest fantastycznie, co przyszło Mastertonowi z łatwością, ponieważ przez lata mieszkał właśnie w tym miejscu. Malownicza, wiecznie zielona wyspa, ze słońcem mieniącym się w rzekach to idealne miejsce na atak seryjnego, krwawego mordercy, prawda?
Bohaterka cały czas przeżywa echa tragedii z przeszłości – straciła nowonarodzone dziecko. Jej małżeństwo również nie rokuje dobrze na przyszłość – mąż nie może się odnaleźć i raz za razem wchodzi w konflikty z prawem – być może wmieszany jest w sprawę zaginięcia pewnego biznesmena, którą prowadzi Katie. W tym samym czasie na jednej z farm zostaje odnaleziony zbiorowy grób, a w nim kilkanaście szkieletów. Kości są dokładnie obrane z mięsa, a przy każdej zawieszona jest maleńka laleczka, przypominająca rytuały Voo-Doo. Szkielety są bardzo stare, dlatego też policja próbuje przeforsować zamknięcie śledztwa. Szybko okazuje się jednak, że tajemniczy oprawca postanawia kontynuować swoje dzieło, co prowadzi do zniknięcia kolejnych ofiar. Maguire musi powstrzymać mordercę, zanim dokończy on starożytny rytuał, mający sprowadzić na ziemię potężną celtycką wiedźmę – Morrigain. Katie weźmie udział w prawdziwym wyścigu z czasem, próbując wytropić mordercę, zanim on wytropi ją. A jest już bardzo blisko…
Na oficjalnej stronie autora powieść „Katie Maguire” zakwalifikowana jest jako horror, aczkolwiek zdecydowanie więcej w niej mrocznego thrillera. Poziom brutalności został jednak zachowany i pod tym względem przygody dzielnej gwardzistki mogą konkurować z najbardziej krwawymi powieściami grozy. Szokujące momenty opisujące koszmarne tortury na w pełni świadomych kobietach mogą przewrócić wszystkie wnętrzności do góry nogami.
Największymi plusem książki jest intryga, która trzyma w napięciu do samego końca, aż do zaskakującego finału i nieźle skonstruowany wątek obyczajowy. Niestety parę wad również by się znalazło – do największych należą występujące gdzieniegdzie dłużyzny, a także parę naiwnych momentów. Mimo wszystko warto zapoznać się z książką, gdyż niecodzienna bohaterka, oryginalna fabuła i mocny klimat zbrodni w regionie malowniczej Irlandii potrafią robić wrażenie.
PLUSY :
- Wciągająca historia z zaskakującym zakończeniem
- Miejscami bardzo brutalna i krwawa
- Klimat „Zielonej wyspy”
MINUSY:
- Nie wszyscy zniosą wykreowane przez Grahama sceny tortur
- Kilka naiwnych momentów (między innymi motywacja zbrodniarza)
- Występujące miejscami dłużyzny
Autor recenzji: Piotr Pocztarek
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS Rok wydania: 2002 Liczba stron: 332 Format: 12,8 x 19,7 Ocena recenzenta: 8/10
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Graham poinformował, że jego najmłodszy syn Roland, wraz ze swoją żoną Melissą wezmą udział w Virgin London Marathon, który odbędzie się 25 kwietnia 2010 roku. Celem przedsięwzięcia jest zebranie 1500 funtów dla Havens Hospice - szpitala zapewniającego śmiertelnie chorym dzieciom i dorosłym ulgę w końcowych chwilach ich życia, by upewnić się, że te ostatnie wspomnienia będą dla nich szczęśliwe.
Strona Rolanda i Melissy, na której można przekazać datek znajduje się pod adresem:
http://www.justgiving.com/Roland-and-Melissa-run-the-marathon Co ważne, dofinansować inicjatywę można za pomocą systemu PayPal, dlatego każdy bez problemu i zbędnych formalności może coś przekazać.
Sam Graham zapowiedział, że w celu zebrania odpowiedniej kwoty zamierza wkrótce wystawić na aukcję kolejne powiązane z nim gadżety. W licytacji również uczestniczyć będzie można na podanej powyżej stronie.
Zachęcamy do partycypowania w przedsięwzięciu, pomóżmy rodzinie Mastertonów zebrać pieniądze na ten szczytny cel!
Drodzy Czytelnicy, Graham odwiedził dziś naszą stronę i przeczytał informacje o swoich urodzinach i komentarze. Zwrócił się do nas z prośbą o przekazanie serdecznych podziękowań za świeczki, a także ciepłego słowa dla wszystkich w Polsce, którzy przesłali mu życzenia urodzinowe.
Niniejszym przekazujemy Wam wszystkim owe ciepłe słowo i zachęcamy również do umieszczania komentarzy w języku angielskim, gdyż nasz ulubiony autor często zagląda na naszą stronę!
sobota, 16 stycznia 2010
Graham obchodzi dziś swoje 64 urodziny! Z tej też okazji w imieniu wszystkich czytelników w Polsce oraz nas dwóch, życzymy naszemu ulubieńcowi wszystkiego najlepszego, spełniania marzeń, kolejnych sukcesów literackich i stałego poszerzania bazy fanów na całym świecie!
Very (and scary!) best wishes, Graham!
wtorek, 12 stycznia 2010
Kolejne świetne informacje spłynęły do nas, tym razem od Wydawnictwa Książnica. Z Grahamem finalizowana jest właśnie umowa na wznowienie powieści DROGA ŻELAZNA.
Powieść, która została wcześniej wydana przez Zysk i S-ka w 1994 jest już na rynku niedostępna. Na półki księgarskie nowe wydanie powinno trafić już jesienią bieżącego roku.
Wydawnictwo rozważa również zakup praw do kolejnych powieści Mastertona. O szczegółach będziemy informować na bieżąco, kiedy tylko się pojawią.
niedziela, 10 stycznia 2010
Ciekawą grafikę do powieści POGROMCA WAMPIRÓW zamieścił na swojej stronie Marcin Król. Oto ona: http://www.piratebase.freehostia.com/gallery/strigoi-morti/
piątek, 08 stycznia 2010
Graham Masterton na swoim oficjalnym forum podał adres strony, na której możecie poczytać o geneaologii szkockiej rodziny Mastertonów. Zainteresowanych odsyłamy do lektury: http://www.themastertons.org
środa, 06 stycznia 2010
Witajcie w Nowym Roku! Oby ten był jeszcze lepszy i pełen nowych książek prosto od Grahama Mastertona.
A skoro o nowym roku i o nowych książkach mowa, to zaczynamy z grubej rury! Jak informowaliśmy już jakiś czas temu, w przygotowaniu jest książka na temat twórczości Mastertona, którą przygotowuje redakcja oficjalnego bloga, czyli Wasza oddana ekipa w składzie Piotr Pocztarek i Robert Cichowlas.
Prace nad książką są bardzo zaawansowane, a chęć wydania jej wyraził Pan Andrzej Kuryłowicz z Wydawnictwa Albatros. Publikacja nosi roboczy tytuł "Graham Masterton: oko w oko z mistrzem grozy" i Graham właśnie sfinalizował umowę z Wydawnictwem na użycie w niej jego tekstów, które lada dzień trafią już do tłumaczenia.
Długo zastanawialiśmy się, co powinno się w tej pozycji znaleźć. Zdecydowaliśmy się na teksty zarówno nowe, premierowe, jak i te starsze rarytasy, które nigdy wcześniej nie były przetłumaczone i publikowane w Polsce. Uznaliśmy, że każdy fan Grahama chciałby je w swojej kolekcji posiadać, w celu uczynienia Mastertonowskiej biblioteczki jeszcze bardziej kompletną.
Poniżej przedstawiamy listę tekstów Grahama, które znajdą się w naszej książce (oczywiście lista może ulec nieznacznej zmianie).
I ) OPOWIADANIA
1)A polite murder - niepublikowane opowiadanie z 1976 roku 2)Anka - niepublikowane opowiadanie z 2008 roku (ciekawostka - umiejscowione w Polsce, traktujące o Babie Jadze) 3)Dog days - niepublikowane opowiadanie z 2007 roku 4)Half-sick of shadows - niepublikowane opowiadanie z 2009 roku (oparte o wiersz lorda Alfreda Tennysona "Lady of Shalott" ) 5)Spirits of the age - niepublikowane opowiadanie z 2000 roku 6)Underbed - niepublikowane opowiadanie z 1996 roku ( ciekawostka - Graham uważa je za jedno z najlepszych w swojej karierze) 7)Saint Bronach's Shrift - nowe opowiadanie, napisane zostało na "The Sunday Times Short Story Award 2010" i jest obecnie rozpatrywane jako scenariusz serialu telewizyjnego.
II ) POZOSTAŁE TEKSTY
1)Rules of writing - felieton Grahama na temat pisania horrorów 2)If pigs could sing - fragmenty nigdy nie dokończonej powieści humorystycznej na temat braci, którzy zakładają kapelę rockową. 3)Manitou - oryginalne zakończenie powieści Manitou z 1975 roku, nigdy nie wydane poza USA. Lepsze niż to, z którym mieliśmy do czynienia w Polsce. Są to rozdziały 7 i 8.
III) WIERSZE
- For Wiescka Christmas 2005 - A Farewell to Ireland - Marriage - Les Professeurs - Sunday Prayer Meeting
W książce znajdziecie również całą masę analiz, recenzji, ciekawostek, omówionych wątków z życia prywatnego, obszerny wywiad-rzekę z Grahamem Mastertonem i wiele innych niespodzianek!
Kolejne informacje będziemy podawać na bieżąco.
Zostańcie z nami!
piątek, 25 grudnia 2009
Graham Masterton inspirował się w swojej twórczości wieloma sławnymi nazwiskami. Zdarzało mu się w swoim stylu przerabiać historie tworzone przez Andersena, Blackwooda, czy Carrolla. Tym razem padło na kolejnego wielkiego mistrza – „Drapieżcy” to istny hołd dla prozy H.P. Lovecrafta i właśnie cytatem z jego „Zmór w domu czarownic” zaczyna się powieść Grahama.
Mitologia Cthulhu, którą wykreował Samotnik z Providence, posłużyła Mastertonowi jako punkt wyjścia dla jednej z najbardziej tajemniczych książek, które wyszły spod jego ręki. Protagonistą, któremu przyjdzie zmierzyć się z Praistotami jest David Williams – mężczyzna po przejściach, który po rozstaniu z żoną wprowadza się wraz ze swoim synem do starej, wiktoriańskiej rezydencji, by podjąć się jej generalnej renowacji. Wraz z nimi do Fortyfoot House, który pełnił kiedyś rolę sierocińca, wprowadza się młoda, atrakcyjna dziewczyna o imieniu Liz. Tajemniczy budynek nie pozwoli bohaterom spokojnie spać – już w samym jego architektonicznym kształcie kryją się groźne tajemnice, nie mówiąc już o tym, co czai się w jego wnętrzu.
Z pozoru niematerialne zagrożenia przeistacza się z festiwalu dźwięków, kroków i świateł w coś naprawdę krwiożerczego. W życiu Davida pojawią się wiedźmy, mężczyźni w czarnych garniturach i cylindrach potrafiący podróżować w czasie, czy mordercza istota przypominająca skrzyżowanie człowieka z wielkim szczurem. Zaczynają ginąć postronni ludzie, zagrożone jest także życie rezydentów sierocińca, a wszystko to jest zapowiedzią prawdziwej Apokalipsy, której korzenie sięgają czasów na długo przed nastaniem człowieka.
Akcja „Drapieżców” rozkręca się bardzo powoli, a napięcie i atmosfera grozy dawkowana jest za pomocą świetnie skonstruowanych opisów i dialogów. Bohaterowie powoli wkraczają w paszczę szaleństwa, nie potrafiąc odróżnić jawy od snu, a teraźniejszości od przeszłości i przyszłości. Powieści zdarzają się delikatne dłużyzny, ale nie męczą one dzięki świetnym komentarzom i przemyśleniom wpisanym przez Mastertona w usta bohaterów. Dodatkowo do książki przykuwają brutalne, sugestywne jak na horror przystało, sceny.
Istotnym wątkiem „Drapieżców” są podróże w czasie – dom w którym toczy się akcja przejawia właściwości charakterystyczne dla sumeryjskiej magii, dzięki czemu postacie mogą swobodnie cofać się do przeszłości, bądź zajrzeć w przyszłość. Dzięki temu zabiegowi książka ta wyróżnia się na tle innych pozycji Mastertona – jest mroczniejsza i bardziej złożona fabularnie.
Powieść nie pozbawiona jest oczywiście wad. Wyjątkowo irytuje beztroska i głupota bohaterów, którzy w pewnym momencie zachowują się całkowicie irracjonalnie. David zamiast uciekać, chociażby po to by ratować swoje dziecko, zostaje w Fortyfoot House, narażając się świadomie na niebezpieczeństwo. No ale cóż, gdyby uciekł, nie mielibyśmy co czytać…
„Drapieżcy” to pozycja warta uwagi, gdyż pomimo kilku wad nie nudzi czytelnika, a zabiera go w interesującą podróż w czasie, do korzeni prastarej cywilizacji. Jak to zwykle u Mastertona bywa, książka jest brutalna, a akcja poprzecinana jest scenami sugestywnego seksu. Standardowo, powieść cierpi też na brak mocnego finału – zakończenie pozostawiło u mnie spory niedosyt. Można było je znacznie rozbudować, a tak miałem wrażenie, że Graham musiał ją na szybko skończyć. Mimo to, końcówka utrzymuje poziom reszty powieści, mogę więc z czystym sumieniem polecić „Drapieżców” – to pozycja obowiązkowa dla miłośników Mastertona, mitologii Cthulhu, czy po prostu dobrego horroru.
PLUSY :
- Świetnie napisana.
- Nawiązania do mitologii H.P. Lovecrafta.
- Długa, mroczna i brutalna.
MINUSY:
- Finał pozostawia ogromny niedosyt.
- Zdarzają się irracjonalne zachowania bohaterów.
- Zbyt groteskowe postacie.
Autor recenzji: Piotr Pocztarek Wydawnictwo: Prima Rok wydania: 1993 Liczba stron: 317 Format: 12,5 x 21,5 Ocena recenzenta: 8/10
wtorek, 22 grudnia 2009
Poniżej życzenia świąteczne od Grahama Mastertona skierowane do Czytelników jego oficjalnego polskiego bloga! Oprócz wielu ciepłych słów, dowiedzieliśmy się też wesołej nowiny - Graham odwiedzi ponownie Polskę w 2010 roku!
"Dla wszystkich czytelników w Polsce najlepsze życzenia na Święta i na Nowy Rok. Wiescka i ja nie możemy doczekać się powrotu do Polski w 2010 i spotkania z Wami. Jesteście kimś więcej niż czytelnikami... jesteście przyjaciółmi i zawsze będę o Was myślał w ten sposób. WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU"
- Graham Masterton  
|