OFICJALNA POLSKA STRONA GRAHAMA MASTERTONA!

darmowe liczniki

Blog > Komentarze do wpisu

Recenzja książki TAŃCZĄCE MARTWE DZIEWCZYNKI

Cykl o nadkomisarz Katie Maguire w polskim wydaniu doczekał się właśnie premiery ósmego tomu. Pod nieco abstrakcyjnym tytułem "Tańczące martwe dziewczynki" kryje się kolejny brutalny, rasowy kryminał, którym zachwycą się nie tylko fani malowniczej Irlandii, ale przede wszystkim miłośnicy umiejętnie skonstruowanych fabuł, w ramach których chwile szczęścia są dla bohaterów rzadkością, za to gorzkie momenty porażki, bólu i cierpienia występują na porządku dziennym.

W Cork dochodzi do kolejnego nieszczęśliwego wydarzenia – w wyniku intensywnego pożaru w szkole tańca ginie kilkanaście młodych osób. Ciała tancerzy spłonęły doszczętnie, jednak nie wszyscy zginęli od płomieni -  dwie osoby zostały najpierw zastrzelone. Motyw i sprawca lub sprawcy pozostają nieznani, a Katie wraz z zespołem rozpoczyna śledztwo. Kluczem do sukcesu może być mała dziewczynka, która jako jedyna przeżyła pożar, jednak na skutek szoku straciła mowę. Jak to zwykle bywa, nie jest to jedyna sprawa, w jaką zaangażowana jest Garda. W tle majaczy jeszcze morderstwo popełnione na jednym z członków lokalnego gangu, gdzie w grę może wchodzić zemsta zdradzonego męża, a także kontynuacja wątku związanego z nielegalnymi walkami psów, rozpoczętego w poprzednim tomie pt. "Martwi za życia". Nie można zapomnieć też o wątku politycznym i to w miarę na czasie – w historii pobrzmiewają nie tylko echa działalności różnych odłamów IRA, ale też stosunkowo świeżego Brexitu.

Sporo dzieje się też w prywatnym życiu Katie – po śmierci Johna nasza bohaterka stara się ułożyć sobie związek z Conorem, chociaż nie jest to łatwe, szczególnie biorąc pod uwagę jego trwający aktualnie rozwód. A jest jeszcze przecież Kyna, młoda sierżant, która z Katie współpracuje od lat i jest w niej mocno zakochana, zresztą nie bez minimalnej wzajemności. Ten swoisty miłosny trójkąt to idealne pole do popisu dla takiego autora jak Graham, który przecież ma ogromne doświadczenie w konstruowaniu scen seksu. W "Tańczących martwych dziewczynkach" nie zabraknie zatem erotyki, jednak tym razem w wydaniu dalekim od subtelności. Podobnie jak wszystko w cyklu o Katie Maguire, również seks jest tu podany w wydaniu naturalistycznym, gwałtownym i mocnym.

Po lekturze ósmego tomu wciąż nie mogę odpędzić od siebie myśli o tym, że chyba pałam do naszej bohaterki coraz mniejszą sympatią. Odczucie to nasiliło się już przy poprzedniej części, kiedy to błędy i pochopne decyzje coraz częściej zaczęły imać się Katie. Masterton dalej podąża tym tropem i w "Tańczących martwych dziewczynkach" bywają momenty, kiedy działania protagonistki czytelnik ma ochotę zakwestionować. Wciąż nie jest to jednak postać jednowymiarowa, w związku z tym za chwilę pojawia się okazja, by autor znów przedstawił nadkomisarz Maguire w taki sposób, jak pamiętamy ją od pierwszego tomu – jako dobrą, szlachetną i altruistyczną osobę.

Chociaż przy okazji każdej kolejnej książki wchodzącej w skład cyklu podkreślam, że można ją przeczytać bez znajomości poprzednich części, jako że opowiadają one o osobnych zbrodniach i śledztwach, tym razem nie rzucę takiego stwierdzenia. Pisarz utkał już na tyle rozbudowany obraz Cork i przewijających się przez niego postaci, że po prostu szkoda byłoby pozbawić się możliwości skorzystania z efektów jego pracy. W treści ponownie znajdziemy wiele odniesień do poprzednich tomów i powracających postaci, a dramatyczne zakończenie nie będzie miało takiego wydźwięku, jeśli nie przeżyjemy razem z Katie i jej najbliższym otoczeniem wszystkich wydarzeń, o których wcześniej pisał Masterton.

"Tańczące martwe dziewczynki" to powieść, która trzyma poziom poprzednich odsłon, a nawet w kilku miejscach podwyższa poprzeczkę, stając się jedną z najlepszych części całego cyklu. Chociaż autor niekoniecznie stawia na suspens, poświęcając się raczej kreacji charakterystycznych postaci i spójności śledztw, wciąż przyciąga doskonale skonstruowaną warstwą obyczajową i życiem prywatnym Katie, które tak mocno miesza się w tyglu z jej zawodową karierą. Na dodatek rewelacyjny warsztat pisarza to wciąż jeden z największych wabików, który sprawia, że po jego książki wciąż chce się sięgać.


Autor recenzji: Piotr Pocztarek
Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2018

Liczba stron: 464

Ocena recenzenta: 9/10
środa, 26 września 2018, piotr.pocztarek

Polecane wpisy

  • Recenzja książki WIRUS

    Graham Masterton powrócił do horroru i to do horroru oldschoolowego, łączącego nieposkromioną, nieraz absurdalną makabrę z całkiem udanym humorem i dość niepoko

  • Recenzja książki MARTWI ZA ŻYCIA

    „Martwi za życia” to siódma i jak doskonale wiemy nie ostatnia część przygód pięknej Irlandki Katie Maguire, rasowej pani detektyw z poważnymi probl

  • Recenzja książki POGRZEBANI

    W maju nakładem wydawnictwa Albatros ukazała się szósta już odsłona przygód Katie Maguire – sztandarowej bohaterki, wykreowanej przez Grahama Mastertona,

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/10/02 19:41:27
Już ją kupiłem. Ale czemu nigdzie nie mogę dostać wznowienia Infekcji wydawnictwa Albatros , skoro premiera była już jakiś czas temu.?Pozdrawiam
-
2018/10/03 11:21:12
Premiera INFEKCJI została przesunięta na bliżej nieokreślony termin, ale na pewno zostanie wydana ponownie przez Albatros