OFICJALNA POLSKA STRONA GRAHAMA MASTERTONA!

darmowe liczniki

Blog > Komentarze do wpisu

Recenzja książki WIRUS

Graham Masterton powrócił do horroru i to do horroru oldschoolowego, łączącego nieposkromioną, nieraz absurdalną makabrę z całkiem udanym humorem i dość niepokojącą atmosferą. Wszyscy, którzy od kilku lat nie mogli doczekać się tego momentu i chcieli odpocząć od bestsellerowych kryminałów z Katie Maguire, powinni już szykować portfele, ponieważ nadchodzi „Wirus”. 

Jakkolwiek groteskowo nie brzmiałaby koncepcja morderczych ubrań, autor nosił się z pomysłem napisania książki na ten temat już od jakiegoś czasu. Powodem była znajomość z kobietą prowadzącą sklep z używaną odzieżą, a przebłyski mogliśmy zaobserwować chociażby w opowiadaniu „Co robi ciemność”, opublikowanym niedawno w polskiej wersji w magazynie Okolica Strachu. „Wirus” to rozwinięcie tego pomysłu w postaci 400-stronicowej powieści, wydanej w maju przez Dom Wydawniczy Rebis. Zresztą, skoro zabijać mogły samochody, krzesła czy lustra, to czemu ubrania miałyby być gorsze?

W Londynie zaczyna dochodzić do makabrycznych zbrodni. Młoda dziewczyna wylewa sobie na twarz kwas, inna brutalnie wybebesza swojego chłopaka, a spokojny mężczyzna pozbawia życia swoją żonę. To dopiero początek fali zbrodni, która przetoczy się przez dzielnicę Tooting. Do rozwikłania sprawy przydzielony zostaje duet w postaci Jerry’ego Pardoe i Dżamilli Patel. Partnerzy mocno różnią się od siebie - Jerry jest cyniczny i zabawny, generalnie trudno go nie polubić. Dżamilla to z kolei dziarska detektyw z Pakistanu, która chociaż ,pochodzi z zabobonnej rodziny, stara się twardo stąpać po ziemi. Razem przypominają trochę Muldera i Scully i czuć między nimi chemię, chociaż bardzo cieszę się, że autor powstrzymał się od wrzucania ich do łóżka. W pierwszym tomie, kiedy bohaterowie dopiero się poznali, byłoby to nieco zbyt nienaturalne, a Graham zapowiedział już, że chętnie wykorzysta Jerry’ego i Dżamillę w swojej kolejnej powieści grozy, więc na rozwinięcie tej relacji przyjdzie jeszcze czas. 

Śledztwo w sprawie krwawych zabójstw stoi w martwym punkcie, przynajmniej do momentu, kiedy nasi bohaterowie nie zaczynają podejrzewać, że do agresywnych zachowań mogą oprawców pchać ubrania, w których pozostaje cząstka osobowości złych ludzi, którzy umarli, ale nie pogodzili się ze swoją śmiercią. Sam pomysł swoistych opętań poprzez ubranie wydaje się świetny i jest naturalnym rozwinięciem chociażby koncepcji nawiedzonych domów, których mury przesiąkają negatywnymi emocjami mieszkańców i są nieraz świadkami makabrycznych zbrodni.

Zdecydowana większość powieści podąża właśnie w tym ciekawym kierunku, przeplatając rozdziały dotyczące śledztwa z tymi, w których autor ukazuje kolejne makabryczne zbrodnie. Masterton znów robi to, w czym jest najlepszy, a poszczególne opisy są naprawdę makabryczne. Może dlatego „Wirus”, jako pierwsza książka tego autora w historii, posiada na okładce znaczek „18+” i chociaż to tylko zabieg marketingowy, to gwarantuję, że nie chcielibyście, żeby wasze dziecko czytało tę książkę, a już na pewno, by zaczęło zachowywać się jak młoda Mindy, jedna z bohaterek powieści.

Zakończenie powieści jest już nieco bardziej kontrowersyjne – autor popuścił tutaj wodze wyobraźni, w efekcie czego na kartach „Wirusa” mamy niepohamowane szaleństwo, które pewnie nie wszystkim podejdzie. Z drugiej strony mamy to, czego chcieliśmy – campowy, abstrakcyjny, czysty horror, tak podobny do tych, które umilały nam życie w latach 80-tych czy 90-tych. Niezależnie jednak od tematyki jedna rzecz się nie zmieniła – Graham Masterton wciąż pisze fantastycznie, a kolejne rozdziały pochłania się po prostu niezwykle szybko i łatwo. Ja cieszę się, że pisarz powrócił do gatunku, który dał mu międzynarodową sławę, a słowa o tym, że kolejne horrory są w drodze, cieszą mnie tak samo jak kilkanaście lat temu.



Autor recenzji: Piotr Pocztarek
Wydawnictwo: Rebis

Rok wydania: 2018

Liczba stron: 392

Ocena recenzenta: 8/10


piątek, 01 czerwca 2018, piotr.pocztarek

Polecane wpisy

  • Recenzja książki TAŃCZĄCE MARTWE DZIEWCZYNKI

    Cykl o nadkomisarz Katie Maguire w polskim wydaniu doczekał się właśnie premiery ósmego tomu. Pod nieco abstrakcyjnym tytułem "Tańczące martwe dziewczynki&

  • Recenzja książki MARTWI ZA ŻYCIA

    „Martwi za życia” to siódma i jak doskonale wiemy nie ostatnia część przygód pięknej Irlandki Katie Maguire, rasowej pani detektyw z poważnymi probl

  • Recenzja książki POGRZEBANI

    W maju nakładem wydawnictwa Albatros ukazała się szósta już odsłona przygód Katie Maguire – sztandarowej bohaterki, wykreowanej przez Grahama Mastertona,

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Mariusz, *.centertel.pl
2018/10/24 00:55:58
Przeczytalem i musze zgodzic sie z Piotrem - ksiazka przypomina stare, fajne klimaty. Przyczytalem ok. 30 ksiazek Mastertona. W 80% horrory. Ostatnio co prawda skupilem sie na thrillerach dlatego tym bardziej fajnie bylo po czasie przeczytac horror z prawdziwego zdarzenia mojego ulubionego autora. Co ciekawe, czytajac Wirusa bardzo spodobal mi sie motyw detektywistyczny rodem wlasnie z cyklu z Katie badz Rizzoli & Isles autorki Gerritsen. Nawet tak sobie myslalem jak to byloby milo gdyby Masterton zrobil kolejny cykl z Jerrym i Dzamila. I ku mojej uciesze dowiaduje sie ze kolejny horror bedzie z udzialem tych wlasnie bohaterow. Super. Juz nie moge sie doczekac. Panie Piotrze moze Pan napomknac panu Mastertonowi ze fajnie byloby doczekac sie cyklu detektywow w horrorze ;). Pozdrawiam.
-
2018/10/25 14:24:42
Jim Rook robi za detektywa w najdłuższym póki co cyklu horrorów Mastertona ;)