OFICJALNA POLSKA STRONA GRAHAMA MASTERTONA!

darmowe liczniki

Blog > Komentarze do wpisu

Recenzja książki INFEKCJA

Wydany w 2010 roku „Armagedon” miał być pożegnaniem z kultową serią „Manitou”, od której wielu dzisiejszych horroromaniaków zaczynało swoją przygodę z literaturą grozy. Wielu fanów zdążyło już zatęsknić za sztandarowym bohaterem wykreowanym przez Grahama Mastertona – Harrym Erskinem. Na szczęście autor zmienił zdanie – w zeszłym roku zapowiedziana została „Infekcja”, będąca kolejną częścią legendarnej sagi. Pod pewnymi względami to jednak zupełnie nowa odsłona „Manitou”.

„Infekcja” podzielona jest na dwie wyraźne części, które na zmianę przeplatają się ze sobą, by złączyć się w finale. W pierwszej poznajemy nową bohaterkę, utalentowaną epidemiolog Annę Grey, pracującą w szpitalu w St. Louis nad niebezpiecznym wirusem. Niebawem ludzie zaczynają zapadać na tajemnicze dolegliwości – wymiotują krwią, mają majaki i umierają w męczarniach. Ofiarą pada też życiowy partner Anny, David, co tylko motywuje lekarkę do wytężonej pracy. Szybko okazuje się, że tajemnicza choroba przenoszona jest przez pluskwy, ale ma swoje podłoże w świecie nadprzyrodzonym.

Druga część powieści przedstawia nam starego dobrego Harry’ego Erskine’a, jasnowidza-naciągacza, utrzymującego się z przepowiadania przyszłości starym i bogatym mieszkańcom Miami. Po kilku potyczkach ze swoim nemezis – Misquamacusem, Harry’emu ani śni się ponownie stawać w szranki z niebezpieczeństwem. Jego przeznaczenie ma jednak inne zdanie. Wspomniana plaga pluskiew przenosząca morderczą chorobę to sprawka dwóch potomków przerażającego indiańskiego szamana. Synowie Misquamacusa postanawiają kontynuować krucjatę swojego ojca i sprowadzić na Stany Zjednoczone zagładę, mającą być zemstą za odebranie ziemi jej rodowitym mieszkańcom. Anna i Harry w pewnym momencie będą musieli stawić czoła niebezpieczeństwu i zmierzyć się z przeszłością, której konsekwencje można zaobserwować do dziś.

Pod względem konstrukcyjnym „Infekcji” najbliżej do czwartej części sagi, czyli do „Krwi Manitou”. Tam też mieliśmy do czynienia z krwawymi dolegliwościami, które okazywały się skutkiem przymierza indiańskim demonów z innymi, bardziej współczesnymi białemu człowiekowi. W tym przypadku jest podobnie – oprócz synów Misquamacusa do głosu dojdą też inne nadprzyrodzone zjawiska, w tym przerażające zakonnice zwiastujące tytułową infekcję. Ich aktywność potrafi wrzucić czytelnikowi ciarki na plecy.

Powieść jest dostatecznie długa, poprowadzona dobrze i z odpowiednim tempem. Autor zdecydował się na wprowadzenie balansu pomiędzy opisami i dialogami, odnajdując w tej kwestii złoty środek. Fani z pewnością ucieszą się z powrotu kultowego bohatera, który obok Jima Rooka jest jednym z dwóch najbardziej popularnych postaci kiedykolwiek wykreowanych przez brytyjskiego mistrza horroru. Cieszą także drobne nawiązania do pierwszego tomu – legendarnego „Manitou” z 1975 roku. Aż trudno uwierzyć, że ta historia ciągnie się już prawie 40 lat!

„Infekcja” to dobra powieść, którą docenić powinni szczególnie miłośnicy poprzednich książek z Harrym Erskinem w roli głównej. Szkoda tylko, że w powieści nie znalazło się miejsca dla Misquamacusa, Śpiewającej Skały, Amelii Crusoe czy większych nawiązań do poprzednich części, ale cóż, takie są prawa rynku  - nie można przecież przytłoczyć nowych czytelników, nie obeznanych z poprzednimi odcinkami. Jednak nawet pomimo braku tych elementów najnowszy horror Mastertona to kawał solidnej roboty i kolejna ciekawa przygoda, która zadowoli fanów literatury grozy.



Autor recenzji: Piotr Pocztarek
Wydawnictwo: Rebis

Rok wydania: 2014

Liczba stron: 344

Format: 13,5 x 21,5

Ocena recenzenta: 8/10


niedziela, 08 czerwca 2014, piotr.pocztarek

Polecane wpisy

  • Recenzja książki POGRZEBANI

    W maju nakładem wydawnictwa Albatros ukazała się szósta już odsłona przygód Katie Maguire – sztandarowej bohaterki, wykreowanej przez Grahama Mastertona,

  • Recenzja książki SIOSTRY KRWI

    Dzielna irlandzka komisarz Katie Maguire nie próżnuje – światło dzienne ujrzał właśnie piąty tom jej przygód, w którym bohaterka zajmuje się nie jedną, a

  • Recenzja książki UZNANI ZA ZMARŁYCH

    Popularność serii o przygodach Katie Maguire nie słabnie, nie tylko za granicą, gdzie poszczególne tomy wciąż zajmują wysokie miejsca na liście bestsellerów Ama

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/07/03 13:58:29
Myślałam, że będzie fajniejsza, że więcej krwi, większa masakra a tu po prostu sobie normalnie umierali, no... nie tak normalnie, ale chciałam mocnych wrażeń ;)
Daję 5/10.
-
Gość: jacek, *.173.60.55.tesatnet.pl
2014/07/21 21:12:00
Właśnie czytam, szczerze mówiąc trochę rozczarowuje... Wcześniejsze części tego cyklu jakoś bardziej do mnie przemawiały.
-
2014/08/22 21:56:34
A mnie się "Infekcja" podobała. Co prawda w porównaniu do niektórych powieści Mastertona nie jest zbyt rewelacyjna, ale dobrze mi się ją czytało, m.in. ze względu na specyficzne poczucie humoru głównego bohatera. Może rzeczywiście połączenie wątku zakonnic z historią Indian jest trochę dziwne, co zauważył autor drugiej recenzji, ale nie razi to aż tak bardzo. Fajny jest polski akcent (skąd Grahamowi przyszedł do głowy tak zabawny pomysł, jak nazwanie psów imionami Bobik i Kleks?).
Zastanawia mnie tylko jedno, jeśli chodzi o cały cykl Manitou. Skoro pierwszy tom serii ukazał się prawie 40 lat temu, to Harry Erskine powinien mieć dziś co najmniej 60 lat. A tymczasem on dalej flirtuje, romansuje i zachowuje się jak młodzieniaszek. Czy nie powinien starzeć się wraz z kolejnymi częściami cyklu?
-
2014/08/23 08:18:45
Graham zawsze ma na to jedną odpowiedź: bohaterowie książek się nie starzeją ;)