OFICJALNA POLSKA STRONA GRAHAMA MASTERTONA!

darmowe liczniki

Blog > Komentarze do wpisu

Recenzja książki ARMAGEDON

„Manitou” to powieść, od której wszystko zaczęło się dla większości z nas. Nawet jeśli ktoś niespecjalnie gustuje w horrorach, kojarzy okładkę małej książeczki z wydawnictwa Amber, wydanej w latach 90-tych. To pierwszy horror Grahama Mastertona, który do tej pory doczekał się już 4 pełnoprawnych części i jednego, krótkiego opowiadania. Po czterech latach od ostatniego tomu cyklu dostajemy w swoje ręce piątą i ostatnią część przygód Harry’ego Erskine’a. Właśnie nadszedł Armagedon…

… a właściwie „Armagedon”, bo taki tytuł nosi właśnie ostateczna potyczka podstarzałego jasnowidza-oszusta Harry’ego z przepotężnym indiańskim szamanem z dawnych czasów – Misquamacusem. Główny antagonista nadal pała żądzą zemsty na białym człowieku, a chęć zrewanżowania się za unicestwienie cywilizacji rdzennych mieszkańców Ameryki jest silniejsza niż kiedykolwiek. Za pomocą demonów Indian Pueblo z Nowego Meksyku, Misquamacus zsyła na mieszkańców USA ślepotę. Wzrok traci mnóstwo osób, łącznie z Prezydentem Stanów Zjednoczonych. Piloci tracą panowanie nad samolotami i rozbijają się gdzie popadnie. Kierowcy podczas przejazdów samochodami powodują gigantyczne karambole. Miasta płoną, zerwana zostaje łączność radiowa i telewizyjna. Generalnie mamy tutaj namiastkę apokalipsy, aczkolwiek nie jest to szczyt możliwości Grahama w tej kwestii.

Wzrok traci też siostra dobrze nam znanej Amelii Crusoe (obecnie Carlsson), która podejrzewając najgorsze (czyli powrót Misquamacusa) kontaktuje się z Harry’m. Bohaterom nie będzie dane przejść na zasłużoną emeryturę – wraz z doktorem Snowem i pojawiającym się okazjonalnie Śpiewającą Skałą, będą musieli ostatecznie poradzić sobie z prastarym złem. Pojawią się też zupełnie nowi bohaterowie, którzy odegrają niemałą rolę w walce z Misquamacusem, ale nie będę Wam zdradzał ich tożsamości. Losy zarówno nowych, jak i starych bohaterów splotą się, kiedy będą musieli połączyć siły, by pokonać legiony Zabójców Oczy, drużynę prastarych szamanów i potężnego Olbrzyma Grzmotu.

Książka napisana jest fantastycznie – to nadal stary, dobry Masterton, którego czyta się jednym tchem. „Armagedonu” nie można odłożyć przed przekręceniem ostatniej strony. Graham idzie z duchem czasu, Harry Erskine też – wszędzie walają się Ipody, BlackBerry i Nintendo Wii. Aż strach pomyśleć, że seria rodziła się w czasach, kiedy komputery o funkcjonalności przerośniętego liczydła były szczytem techniki, a o komórkach nikt nawet nie myślał. Czasy się zmieniły, ale nasi ulubieni bohaterowie nie. Harry nadal jest przezabawny, Amelia cechuje się wrażliwością psychiczną, doktor Snow entuzjastycznie bada kulturę Indian, a Śpiewająca Skała wziąć przejawia chłodny dystans. Wszyscy fani serii poczują się jak w domu. Tym razem Misquamacus gra pierwsze skrzypce (w przeciwieństwie do „Krwi Manitou”), doprowadza nawet do szokującego spotkania „na szczycie”. Niestety, nie można stwierdzić, że jest to powieść idealna.

Graham opisywał już bardziej katastrofy z większym rozmachem  - ostateczne starcie z Misquamacusem jest spektakularne, ale nie aż tak jak „Głód”, „Zaraza”, czy chociażby trzecia część cyklu, czyli „Duch zagłady”. Oprócz kilku nielogicznych elementów, za wadę uważam nadmierny patos w zakończeniu powieści, aczkolwiek jest to coś, na co mogę przymknąć oko ze względu na historię tej serii. Pomimo tych kilku niedociągnięć, przy „Armagedonie” bawiłem się fantastycznie, tak jak przy poprzednich częściach. Aż ogarnia mnie smutek, jak pomyślę, że autor zarzekał się, że to już koniec… A może jednak nie…?




Autor recenzji: Piotr Pocztarek
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 399
Format: 12,5 x 19,5
Ocena recenzenta: 8/10
czwartek, 25 marca 2010, piotr.pocztarek

Polecane wpisy

  • Recenzja książki POGRZEBANI

    W maju nakładem wydawnictwa Albatros ukazała się szósta już odsłona przygód Katie Maguire – sztandarowej bohaterki, wykreowanej przez Grahama Mastertona,

  • Recenzja książki SIOSTRY KRWI

    Dzielna irlandzka komisarz Katie Maguire nie próżnuje – światło dzienne ujrzał właśnie piąty tom jej przygód, w którym bohaterka zajmuje się nie jedną, a

  • Recenzja książki UZNANI ZA ZMARŁYCH

    Popularność serii o przygodach Katie Maguire nie słabnie, nie tylko za granicą, gdzie poszczególne tomy wciąż zajmują wysokie miejsca na liście bestsellerów Ama

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Lidka, *.icpnet.pl
2010/03/25 13:18:51
Ależ jestem ciekawa tej książki! Bardzo interesująca recenzja. Czekam na premierę książki. Zaskoczyłeś mnie ostatnim pytaniem. A więc jednak zakończenie pozostawia możliwości na ciąg dalszy? Pozdrawiam.
-
Gość: Piotrek Pocztarek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/25 13:21:16
Lidka, chyba nie myślisz, że zdradzę zakończenie? ;-) Chociaż korci mnie, żeby Robertowi zrobić spoilera, ale to prywatnie ;-)
-
2010/03/25 15:10:09
Nie krępuj się, powiedz wszystkim jak się kończy ARMAGEDON! Na pewno ludzie chcą się dowiedzieć ;)
-
Gość: Aje, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/03/25 15:34:53
Tylko nie to! Nie zdradzaj zakończenia , w żadnym razie!
-
Gość: Piotrek Pocztarek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/25 15:53:19
:)
-
Gość: summers, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/26 00:21:06
Aaaale przegrałem... Dopiero teraz zauważyłem, że to wielkie dziwne kolorowe coś na tle samolotu to czacha xD
-
2010/03/26 07:43:07
Przegrałeś! :)
-
Gość: Waran z komodą, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/26 10:28:25
Przegrał to mało powiedziane. On na nowo zdefiniował to słowo ;)