OFICJALNA POLSKA STRONA GRAHAMA MASTERTONA!

darmowe liczniki

Blog > Komentarze do wpisu

Recenzja książki DIABELSKI KANDYDAT po raz drugi

Masterton wielokrotnie w swoich thrillerach udowodnił, że potrafi bardzo sprawnie poruszać się po świecie wielkiej polityki. Każdy, kto chociaż trochę zna twórczość Brytyjczyka nie zdziwi się, kiedy usłyszy o epickich fabułach, pełnych nieprawdopodobnych zwrotów akcji i szalonych pomysłów. Graham tylko raz pokusił się o to, by napisać horror polityczny – a jest nim jego siódma książka w tym gatunku, nosząca tytuł „Diabelski kandydat”.

Pozycja ta nie przychodzi od razu czytelnikom na myśl, kiedy zaczyna się rozmowa o Mastertonie. Przyczyną jest brak wznowień, a jednocześnie pewna literacka trudność – tematyka kulis wyborów prezydenckich z horrorem w tle nie każdemu przypadła do gustu. W powieści poznajemy Jacka Russo – prawą rękę senatora Huntera Peala, jednego z najmocniejszych kandydatów na urząd prezydencki w USA. Russo jest PR-owcem, ale jednocześnie zwykłym człowiekiem ze słabością do kawy, szybkiego jedzenia i pięknych kobiet. Ta swojskość nadaje bohaterowi unikalnego charakteru i od razu zaskarbia sobie sympatie odbiorców – tym łatwiej jest nam śledzić jego przygotowania do kampanii. Jak to w powieściach Mastertona jednak często bywa, szybko zaczyna dziać się coś koszmarnego – spokojny, rzeczowy i bogobojny Hunter Peal zamienia się nagle w szokującego swoim ekstremistycznym, rasistowskim podejściem pieniacza. Oczyma oniemiałego, ale jednocześnie lojalnego Jacka Russo obserwujemy niecodzienną przemianę kandydata na prezydenta, wraz z nim starając się zrozumieć przyczyny tak skrajnej odmiany. Agresywne przemówienia o dziwo szybko zjednują sobie zwolenników, wyborcy dają się opętać roztaczanym przez Peala wizjom, a ilość głosów w prawyborach w błyskawicznym tempie rośnie. Zdaje się, że nikt nie jest w stanie powstrzymać Huntera w wyścigu o Biały Dom, gdyż jego poczynaniami steruje sam Szatan. Kiedy co bardziej oporni przeciwnicy Peala zaczynają w tajemniczych okolicznościach ginąć, Russo będzie musiał stoczyć batalię z siłami ciemności, by uratować świat przed nieuchronnie zbliżającą się zagładą militarną. Pomoże mu w tym… sam papież.

Masterton w latach 80-tych był już pisarzem popularnym i rozpoznawalnym, ale nadal doskonalił swój warsztat. „Diabelski kandydat” jest świetnym przykładem sukcesu tego treningu – jest to powieść bardzo klimatyczna, ze świetnie nakreślonymi bohaterami i dość interesującą fabułą. Jej największym mankamentem jest niestety za to kompletny brak przerażających scen – książka straszy co najwyżej drastycznymi opisami gwałtów, a szokuje mocnymi scenami erotycznymi. Do minusów dochodzi też nieskomplikowany, niezwykle przyspieszony finał. Szkoda też, że Masterton nie poszedł na całość i nie spełnił snutej w powieści wizji światowej zagłady – wywołanie III Wojny Światowej przedstawionej oczyma Mastertona na pewno było by ciekawym kąskiem dla czytelników.

Podsumowując – „Diabelski kandydat” to powieść dobra, aczkolwiek nie rewelacyjna. W momencie ukazania się, książka na pewno robiła większe wrażenie, zwłaszcza, że była próbą stworzenia czegoś ambitniejszego, niż kameralny horror, w którym bohater pierze się ze złem po pyskach, a potem odchodzi w glorii w stronę zachodzącego słońca. W powieści znalazło się miejsce na wiele monologów o podłożu polityczno-społeczno-gospodarczym, a także wybory moralne, niekoniecznie jednoznaczne. Książka ta być może jest nieco przegadana, a koniec końców akcja rozwiązuje się szybko i bezboleśnie, ale mimo to warto zapoznać się z podjętą przez Mastertona próbą stworzenia horroru politycznego.




Autor recenzji: Piotr Pocztarek
Wydawnictwo: Rebis
Rok wydania: 1994
Liczba stron: 509
Format: 11,5 x 18
Ocena recenzenta: 7/10
środa, 18 listopada 2009, piotr.pocztarek

Polecane wpisy

  • Recenzja książki POGRZEBANI

    W maju nakładem wydawnictwa Albatros ukazała się szósta już odsłona przygód Katie Maguire – sztandarowej bohaterki, wykreowanej przez Grahama Mastertona,

  • Recenzja książki SIOSTRY KRWI

    Dzielna irlandzka komisarz Katie Maguire nie próżnuje – światło dzienne ujrzał właśnie piąty tom jej przygód, w którym bohaterka zajmuje się nie jedną, a

  • Recenzja książki UZNANI ZA ZMARŁYCH

    Popularność serii o przygodach Katie Maguire nie słabnie, nie tylko za granicą, gdzie poszczególne tomy wciąż zajmują wysokie miejsca na liście bestsellerów Ama

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: p.a., *.chello.pl
2009/11/18 15:39:54
Wyważona ocena - i słusznie, bo powieści daleko do najlepszych dzieł Mastiego. Chociaż 1.5 roku po lekturze myślę sobie o niej dosyć ciepło; cieplej niż o czytanym pół roku temu "Tengu" (obu książkom dałem początkowo taką samą ocenę). Najbardziej spodobały mi się te sceny, które rozgrywały się w tej posiadłości... Allen's Corners? (tak samo nazywała się chyba miejscowość w "Rytuale") - bo najbardziej przypominały "klasycznego" Mastertona. Wątki polityczne wydały mi się bardzo mało przekonujące. Zresztą pisałem o tym wszystkim w swojej recenzji. Na pewno jednak powieść ma duży plus - w sumie jak na Mastertona to dosyć unikalna pozycja.
-
Gość: Piotrek Pocztarek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/18 16:25:44
Mi się nawet te wątki polityczne podobały - celowo były skrajne i nierealne, żeby pokazać ten pozaziemski wpływ Huntera na obywateli, niezależnie od tego co on wymyślał. Szkoda jedynie, że Masterton nie dał upustu swoim fantazjom i nie pozwolił Pealowi pójść na całość :)
-
Gość: Michał, 80.51.182.*
2009/11/19 10:48:29
Mi sie Diabelski kandydat bardzo podobał, chyba dlatego ze powstał w starych dobrych czasach, poważny plus to objętośc ksiązki przez co zajmuje dłużej niz jeden dzien
-
Gość: Bronek, *.adsl.inetia.pl
2010/04/18 02:10:34
Bardzo dobra książka, wątki polityczne mi się bardzo podobały i momentami nawet można się było pośmiać, choćby wtedy jak przeciwnik Huntera w debacie, zesrał się w pory. Zakończenie jednak trochę mi nie pasuje. Prezydent USA ma dookoła siebie agentów Secret Service o każdej porze, więc to raczej niemożliwe by nasz główny bohater w towarzystwie papieża i kardynała czy tam biskupa mógł ot tak sobie wtargnąć do gabinetu prezydenta, nawet jeśli był jego pracownikiem. Dostałby kulkę zanim by zdążył przekroczyć próg. Ocena 7/10
-
2012/08/20 12:39:39
Powiem szczerze, że nie podobała mi się ta książka, do tego stopnia, że z czytaniem męczyłam się 2 miesiące!!! A tyle mogłam przeczytać w tym czasie ;)
Z pewnością książki polityczne nie będą należały do moich ulubionych.
-
Gość: skrzep, *.dynamic.mm.pl
2012/08/27 21:09:28
Jak tylko zauwarzylem te ksiazke w ksiegarni (nowe wydanie) nawet nie zastanawialem sie nad kupnem - czytanie jej zajelo mi zaledwie gora 5-6 dni. Wciagnela mnie na calego, takiego Mastertona uwielbiam czytac.