OFICJALNA POLSKA STRONA GRAHAMA MASTERTONA!

darmowe liczniki

Blog > Komentarze do wpisu

Recenzja książki CZTERNAŚCIE OBLICZY STRACHU

Nie trzeba było długo czekać, by zbiór opowiadań Grahama Mastertona „Dwa tygodnie strachu” doczekał się kontynuacji. Na brak pomysłów autor nie narzeka, dlatego też skompletowanie kolejnych 14 tekstów nie było większym problemem. Założenie było podobne, forma pozostała ta sama. Pytanie tylko, jak prezentuje się poziom kolejnych tekstów?

Po krótkiej przedmowie otrzymujemy równie krótki pierwszy tekst. „Jajko” na zaledwie pięciu stronach przedstawia jedną z najpiękniejszych historii, jakie wyszły spod pióra Mastertona. Jest to opowieść o bezgranicznej, nieuwarunkowanej miłości, a ostatnie zdanie jakim raczy nas autor, po prostu wgniata w fotel. Po tej angielskiej historii przenosimy się do Belgii, by poznać tajemniczą moc kamiennych posągów w opowiadaniu „Szara madonna”. „J.R.E. Ponsford” to wzruszająca opowieść o samotności w nowym miejscu, magicznych rytuałach, a także o potędze przyjaźni. „Dziecko Voodoo” to alternatywa historia śmierci Jimiego Hendrixa. Masterton był zainspirowany twórczością artysty, raz nawet się z nim spotkał. Być może talent Hendrixa nie był naturalny, a jego źródło pochodziło z pradawnej magii?

Ewidentnie każdy zbiór musi mieć swojego Eryka Paszteta. „Czternaście obliczy strachu” posiada „Obiekt seksualny”. Erotyka zamienia się w tym tekście w pornografię, a poziom obrzydzenia i ekstrawagancji sięga zenitu. Opowiadanie o kobiecie, która przekroczy wszelkie granice, by spełniać zachcianki swojego męża w rzeczywistości jest głębsze, niż to się z pozoru wydaje. To przestroga względem uprzedmiotowiania seksu, a także krytyka próżności i konformizmu. „Porwanie Pana Billa” jest ciekawą wariacją na temat historii Piotrusia Pana. Powinna interesować nas, ponieważ w pewnym momencie w treści pojawiają się polskie naleciałości. Umiejscowiony w Niemczech „Dywan” to opowieść o młodzieńczych lękach, fantazjach i nieograniczonej wyobraźni, będąca jednocześnie chyba jedyną w dorobku Grahama opowieścią o wilkołakach. „Matka wynalazku” pokazuje nam opętańcze uczucie, wykorzystujące główny motyw „Frankensteina” na potrzeby historii o miłości, której nie pokona nawet śmierć. To przewrotna i groteskowa historia, która niestety odstaje trochę poziomem od pozostałych.

„Apartament ślubny” to historia o klątwie, która rzucona została na mężczyznę przekraczającego granicę seksu. Dziejący się w Harlemie „Korzeń wszelkiego zła” to mroczna, ale metaforyczna opowieść o różnicach religijnych. Masterton wykazuje w niej, że zarówno Chrześcijanie, jak i Muzułmanie mają swoje demony, a kiedy przychodzi nam się z nimi zmierzyć, nasze korzenie nie mają znaczenia. „Will” to wywrócona do góry nogami historia Williama Szekspira, który zaprzedał duszę pradawnym stworom, by stać się tym, kim był. Masterton snując tę historię robi niejednokrotnie ukłon w stronę mitologii Lovecrafta. „Serce Helen Day” to zaskakująca opowieść o dawnej zbrodni, której echa odbijają się po dzień dzisiejszy. Kiedy główny bohater je usłyszy, może być już dla niego za późno.

„Skarabeusz z Jajouki” zabiera nas do malowniczego Maroka, gdzie przekroczymy kolejne granice seksu. Bohaterowie zrobią wszystko, by zaznać niewypowiedzianej, niedostępnej dla nikogo ekstazy, nawet jeśli w tragicznym finale będą musieli zaryzykować swoje życie. Na zakończenie Graham raczy nas tekstem „Kształt bestii”, w którym po raz kolejny wyobraźnia i sposób postrzegania dziecka zabierze nas w magiczny świat fantazji. Tekst kończy się jednak przewrotnym, krwawym finałem, który przedstawia takie wartości jak miłość do rodziny.

Drugi zbiór opowiadań Mastertona trzyma wysoki poziom i zapewnia długie godziny satysfakcjonującej rozrywki. W niektórych tekstach brak jednak słynnego Mastertonowskiego „pazura”, a powielenie niektórych motywów każe obciąć ocenę o jedno oczko. Nadal jednak jest to godna polecenia książka i świetny dowód na to, że Brytyjczyk radzi sobie z krótkimi formami równie dobrze, co z długimi.




Autor recenzji: Piotr Pocztarek
Wydawnictwo: Prima
Rok wydania: 2000
Liczba stron: 271
Format: 12 x 19,5
Ocena recenzenta: 9/10
  

sobota, 25 lipca 2009, piotr.pocztarek

Polecane wpisy

  • Recenzja książki POGRZEBANI

    W maju nakładem wydawnictwa Albatros ukazała się szósta już odsłona przygód Katie Maguire – sztandarowej bohaterki, wykreowanej przez Grahama Mastertona,

  • Recenzja książki SIOSTRY KRWI

    Dzielna irlandzka komisarz Katie Maguire nie próżnuje – światło dzienne ujrzał właśnie piąty tom jej przygód, w którym bohaterka zajmuje się nie jedną, a

  • Recenzja książki UZNANI ZA ZMARŁYCH

    Popularność serii o przygodach Katie Maguire nie słabnie, nie tylko za granicą, gdzie poszczególne tomy wciąż zajmują wysokie miejsca na liście bestsellerów Ama

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Delicate, *.sta.asta-net.com.pl
2010/04/02 23:31:15
Jak dla mnie bomba :p
Ale powinny to być książki, dłuuugie i najlepiej żeby się nigdy nie kończyły...
Ale marzenia na bok, polecam przeczytać, każda opowieść ma w sobie coś z nas samych. Dodam, że pierwsze opowiadanie, tzn. "Jajko" przypomina mi trochę powieść F. Paula Wilsona "Odrodzony" (kontynuacja "Twierdzy").
Szczerze? Najbardziej mnie przestraszyło "Dziecko Voodoo". Nie spodziewałam się "zobaczyć" w mojej głowie tak strasznych rzeczy .
Świetne :D
-
2010/04/03 08:48:08
Przypomniałaś mi o sadze Wilsona... ta seria sprawiła, że pokochałem horror. "Twierdza", "Odrodzony", "Odwet" i "Świat Mroku", koniecznie muszę do nich wrócić, jak tylko uporamy się z książką o Grahamie :)

Jeśli chodzi o zbiory opowiadań Mastertona, to polecam też "Dwa tygodnie strachu", "Uciec przed koszmarem", "Festiwal Strachu", "Okruchy strachu" i "Świat Mastertona". Trzeba przyznać, że krótkie formy wychodzą Grahamowi znakomicie!
-
2013/03/31 22:12:35
Pierwsze opowiadanie Mastertona jakie przeczytałem i żadnej rewelacji. Nie złapało mnie to za serce.Nie przepadam za szybkim zakończeniem akcji zwłaszcza u Mastertona. Opowieści są dość schematowo napisane i w ogóle nie straszne. daje 5/10