OFICJALNA POLSKA STRONA GRAHAMA MASTERTONA!

darmowe liczniki

Blog > Komentarze do wpisu

Recenzja książki DOM SZKIELETÓW

Wielu pisarzy by uniknąć zaszufladkowania tworzy powieści z różnych gatunków i przeznaczone dla innych grup docelowych. Masterton potrafi napisać dobry horror, thriller, poradnik, czy powieść obyczajową, zawsze jednak targetem były osoby dorosłe. Zdarzyło się jednak kilka razy w twórczości pisarza napisać powieść dla młodszych odbiorców, z bardzo różnym skutkiem zresztą. Fatalne „Szatańskie włosy”, czy bajeczny „Anioł Jessiki” to tylko niektóre utwory mistrza grozy przeznaczone dla nastolatków. Kolejną powieścią tego typu jest „Dom szkieletów”.

John, młody chłopak marzący o tym, by być gwiazdą rocka, rozpoczyna pracę w agencji nieruchomości niejakiego Pana Vane’a. Właściciel to dziwny i tajemniczy osobnik, z góry wiadomo, że skrywa jakąś mroczną tajemnicę. Bohater szybko odkrywa, że Pan Vane posiada specjalną listę domów, sprzedażą których nie pozwala się zajmować nikomu innemu. Okazuje się, że odwiedzający domy znajdujące się na liście znikają w tajemniczych okolicznościach. Tymczasem w jednym z budynków robotnicy natrafiają na dziesiątki szkieletów. John, wraz z grupką przyjaciół będzie musiał rozwiązać tajemnicę, pomimo czającego się na każdym kroku niebezpieczeństwa.

Każdy, kto zna twórczość Grahama Mastertona i chociaż trochę kojarzy najciekawsze powieści tego autora, szybko odnajdzie podobieństwa pomiędzy „Domem szkieletów” a napisaną kilka lat wcześniej powieścią „Zaklęci”. Zarówno w jednej, jak i drugiej powieści występują podobne elementy zaczerpnięte z mitologii druidycznej – na przykład linie ley, po których poruszają się dusze pradawnych magów. O ile „Zaklęci” to rasowa powieść grozy, tak „Dom szkieletów” jest jest łagodniejszą wersją, przeznaczoną dla młodszych odbiorców. To pierwsza próba wejścia na ten rynek, za pomocą serii wydawniczej „Scholastic's Point Horror Unleashed”.


Powieść „Dom szkieletów” to świetnie napisana pozycja, z prostą, aczkolwiek ciekawą akcją, intrygującym klimatem i solidnym, acz pozostawiającym lekki niedosyt zakończeniem. Na minus można zaliczyć ponowne wykorzystanie użytego wcześniej pomysłu, a także kilka drobnych niedorzeczności. Tym niemniej polecam tę powieść każdemu, kto ma ochotę na kilka godzin niewymagającej, acz dającej wiele przyjemności rozrywki. Poza tym jest to jedna z niewielu okazji, gdzie możemy zobaczyć Grahama Mastertona w wersji „soft”.





Autor recenzji: Piotr Pocztarek
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 1999
Liczba stron: 223
Format: 12 x 21
Ocena recenzenta: 8/10
  
niedziela, 21 czerwca 2009, piotr.pocztarek

Polecane wpisy

  • Recenzja książki POGRZEBANI

    W maju nakładem wydawnictwa Albatros ukazała się szósta już odsłona przygód Katie Maguire – sztandarowej bohaterki, wykreowanej przez Grahama Mastertona,

  • Recenzja książki SIOSTRY KRWI

    Dzielna irlandzka komisarz Katie Maguire nie próżnuje – światło dzienne ujrzał właśnie piąty tom jej przygód, w którym bohaterka zajmuje się nie jedną, a

  • Recenzja książki UZNANI ZA ZMARŁYCH

    Popularność serii o przygodach Katie Maguire nie słabnie, nie tylko za granicą, gdzie poszczególne tomy wciąż zajmują wysokie miejsca na liście bestsellerów Ama

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: night warrior, *.adsl.inetia.pl
2009/06/22 13:36:20
Dobre, dobre. Dom szkieletów może nie dorównuje Włosom z piekieł, ale czyta się go szybko i zostaje w makówce. Tez bym polecił młodszym czytelnikom, acz i starsi moga rzecz polubić, bo wciąga.
-
Gość: Bronek, *.adsl.inetia.pl
2010/04/18 02:17:42
Fajna, szybko i lekko się czyta, ciekawa. Dobre dialogi, niektóre śmieszne. Najbardziej uśmiałem się z dwóch kawałków rozmowy Johna z panem Cleatem.

- U nas w firmie mówimy "tak jest", z naciskiem na S
- Tak jesst.
- Może wziąłbyś się do pracy?
- Tak jesst.
- Nie musisz na mnie syczeć, do cholery!

- Raz w tygodniu składamy się na napoje i bibułkę.
John spojrzał na niego pytająco. A Liam wyjaśnił
- Chodzi o sralny papier.

Szkoda mi było Liama i pana Cleata, choć ten drugi moim zdaniem umarł niepotrzebnie. Ocena; 7/10