OFICJALNA POLSKA STRONA GRAHAMA MASTERTONA!

darmowe liczniki

Blog > Komentarze do wpisu

Ekskluzywny wywiad z Grahamem Mastertonem! Warszawa, 18 maja 2009 Część 2/4

A zdaje się, że lubisz dużo podróżować. Umieszczasz akcję swoich powieści w różnych krajach. Fabuła „Muzyki z zaświatów” ma miejsce w trzech różnych krajach, prawda? Możesz nam opowiedzieć coś więcej o tej powieści, jej bohaterach i umiejscowieniu akcji?

To co chciałem osiągnąć pisząc „Muzykę z zaświatów” to pokazanie historii o duchach, które chcą dokonać zemsty na ludziach, którzy ich zabili. Oczywiście same nie mogą tego dokonać, bo są niematerialne. Nie mają „substancji”, powłoki cielesnej. Muszę więc szukać pomocy u żyjącej osoby, która zrobi to za nich. Taką osobą jest nasz bohater, muzyk, autor popularnych piosenek do filmów i reklam. Spotyka on piękną, atrakcyjną dziewczynę, która wprowadza go do świata duchów. Muzyk zakochuje się w niej, a ich romans pomaga mu zrozumieć demony przeszłości. Kilka duchów Gideon (tak ma na imię główny bohater) poznaje w Sztokholmie, gdzie wiele lat temu razem z Wiescką pracowaliśmy.

Dla magazynu Private?

Tak, magazyn pornograficzny. To było jak praca u rzeźnika (tu Masterton skrzywił się na wspomnienie tego niezbyt lubianego przez niego okresu zawodowego). Potem akcja przenosi się do Londynu, a na końcu do Wenecji. Chciałem zabrać czytelników w podróż nie tylko do świata duchów, ale również w inne interesujące miejsca. Napisałem więc przewodnik turystyczny po Sztokholmie, Londynie, Wenecji i świecie duchów! (śmiech).

….czy ona jest duchem…?

Nie powiem ci!

Wybacz, ale nie przeczytałem jeszcze powieści.

Dostałeś ją dwa dni temu.

Porozmawiajmy teraz o twoich planach. Wiem, że zapowiedziałeś powieść „Fire spirit”, kolejną część cyklu Manitou „Armageddon”. Podobno musiałeś napisać zakończenie „Armageddonu” jeszcze raz, ponieważ nie było wystarczająco dramatyczne i wybuchowe?

„Manitou : Armageddon” – taki był tytuł roboczy, ale wydana będzie prawdopodobnie po prostu jako „Armageddon”. Wiescka czyta moje książki jako pierwsza, nim ktokolwiek dostanie je w swoje ręce, co jest jedną z najbardziej wartościowych przewag, jakie mam. Mogę napisać pierwszy rozdział, a ona powie „nie podoba mi się to, jest głupie i nudne”, albo coś w tym rodzaju. Zazwyczaj pisarz tworzy wszystko sam i nikt w to nie ingeruje. Ja mam wsparcie. Wiescka przeczytała zakończenie „Manitou : Armageddon” i pomimo, że całość jej się podobała, stwierdziła, że zakończenie jest bardzo ciche. To tak jakbym chciał, by moi bohaterowie spokojnie odjechali w stronę zachodzącego słońca, niczym w filmach o kowbojach. Wiescka stwierdziła, że brak tu wyraźnego punktu kulminacyjnego – po pięciu powieściach, jednym opowiadaniu i jednym kretyńskim filmie! (śmiech). Potrzebowaliśmy czegoś bardziej ekscytującego. Oczywiście zgodziłem się i dopisałem 20 dodatkowych stron, na których nasz bohater Harry Erskine (który nie całkiem jest mną!) zmierzy się z przerażającym indiańskim szamanem Misquamacusem. Staną ze sobą twarzą w twarz i … porozmawiają sobie. I powiem wam coś! Misquamacus powie do Harrego Erskine’a : „Myślisz że jesteś silnym szamanem? Myślisz, że jesteś silnym medium? No więc nie… nie jesteś!” (śmiech).

Wow! Obiecujesz więc, że czytelnicy przeżyją prawdziwy koniec świata?

Tak, dostaną Armageddon!

Wspominałeś, że część historii przedstawionej w „Armageddonie” pierwotnie miało być podstawą do zupełnie innej książki. Chodzi tutaj o masową ślepotę.

Zgadza się. Miałem napisać thriller, w którym każda osoba w Stanach Zjednoczonych traci wzrok. To miało być coś w stylu „Zarazy”, albo „Głodu”, powieść katastroficzna. To nadal jest powieść w tym stylu, ma wszystkie części składowe tego gatunku literackiego, z tym że cała katastrofa jest winą Misquamacusa, a nie jakiejś tam choroby (śmiech). Bardzo ciężko znaleźć w tych czasach odpowiedniego łajdaka. Nie można już za wszystko winić Rosjan, jak kiedyś! (śmiech). Kogo więc można było obwinić?

Indiańskiego szamana?

Indiańskiego szamana! Oni są zawsze pod ręką, jeśli szukasz dobrego złoczyńcy (śmiech).

Wróćmy do pozostałych zapowiedzianych przez Ciebie książek.

Po ukończeniu „Armageddonu” pracuję teraz nad książką zatytułowaną wstępnie „Fire spirit”. Zaczyna się ona bardzo spokojnie, kilkoma groźnymi pożarami. Bohaterka prowadzi śledztwo w sprawie podpaleń. Szybko odgrywa, że przyczyna podpaleń jest raczej… apokaliptyczna. Najbardziej interesującą rzeczą w tej książce będzie wyjaśnienie, co się dzieje z każdym człowiekiem po jego śmierci. Więc jeśli chcecie się dowiedzieć co się z Wami stanie kiedy umrzecie, przeczytajcie tę książkę, a ja Wam powiem.

Książka nie jest nawet skończona, a ja już się boję…  Wspominałeś, że tą powieścią powrócisz do korzeni własnego pisarstwa, do czasów, w których powstał między innymi „Wyklęty”?

To będzie coś w tym stylu. W tej książce występuje jeden z moich ulubionych bohaterów. Nazywa się „The Creepy Kid” (Pełzający, wywołujący ciarki, lub po prostu dziwny dzieciak).

Brzmi zupełnie jak ja! (śmiech)

Nazwałem go „Dziwny dzieciak” bo… jest dziwny! (śmiech)

Kolejne pytanie dotyczyć będzie twojego stylu pisarskiego. Zmienił się. Kilka lat temu tworzyłeś brutalne, krwawe horrory, ale teraz twoje powieści są bardziej grzeczne, mniej agresywne. Weźmy chociażby „Piątą czarownicę”, czy „Wendigo”. W nowych powieściach nie znajdziemy już takich scen jak na przykład w pierwszym rozdziale „Czarnego Anioła”.

Myślę, że w „Fire Spirit” znajdziecie to, czego szukacie. Jak wspominałem, wracamy do korzeni. Przemoc będzie jednak uzasadniona, nie pojawia się bez wyraźnej przyczyny. Tak jak wspominałeś, może być trochę ugrzeczniona. Morderca zapyta : „przepraszam, czy mógłbym odrąbać ci głowę?” (śmiech). A na poważnie - teraz staram się jeszcze bardziej pogłębić psychologię swoich postaci, uczynić ich bardziej wiarygodnymi i realistycznymi. Pracuję nad tym od lat, zmienia się przy tym mój styl, ale dzięki temu jesteście w stanie wyobrazić sobie, że to wy jesteście bohaterami tych powieści, albo chociaż znacie tych bohaterów bardzo dobrze. Wkładam cały wysiłek w to, by czytelnik za każdym razem czuł, że znajduje się wewnątrz powieści, a nie tylko czyta książkę.

CDN...



















piątek, 26 czerwca 2009, piotr.pocztarek

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: p.a., *.polsl.pl
2009/07/02 10:57:59
Haha, "nie można już za wszystko winić Rosjan, jak kiedyś!" - świetna kwestia:) Czytam dalej, wreszcie znalazłem czas.