OFICJALNA POLSKA STRONA GRAHAMA MASTERTONA!

darmowe liczniki

Blog > Komentarze do wpisu

Recenzja książki MUZYKA Z ZAŚWIATÓW

Najnowsza powieść Grahama Mastertona pierwotnie miała być zatytułowana „Wenecka kukułka”. Zmienił się tytuł oryginalny, zmienił się także polski, co wyszło wszystkim tylko na dobre, ponieważ „Muzyka z zaświatów” jest zdecydowanie lepszą propozycją. Książka dzięki wydawnictwu Albatros dorobiła się także specyficznej okładki, która podzieliła fanów na dwa obozy. Ostateczny cover bardzo podoba się samemu Mastertonowi, jak i jego żonie, ja również przyłączam się do grona jego zwolenników. Tyle spraw technicznych – a jak prezentuje się sama esencja powieści?

Kompozytor muzyki do reklam, Gideon Lake wprowadza się do apartamentu w nowojorskiej Greenwich Village i od razu zakochuje się w swojej sąsiadce, Kate Solway. Dziewczyna jest mężatką, ale mimo wszystko ulega namiętności i razem z Gideonem zostają kochankami. Ukrywając się przed jej mężem, Victorem, wyruszają w podróż do Europy. Szybko okazuje się jednak, że kobieta skrywa przerażającą tajemnicę, a bohater zostaje wciągnięty w wir niesamowitych wydarzeń. Kluczem do rozwiązania zagadki jest ogromna wrażliwość Gideona, jego miłość do Kate, a także brutalne zbrodnie, które dzieją się na oczach głównego bohatera.

U Mastertona kameralna „ghost story” to nadal rzadkość i egzotyka. Owszem, w powieściach Grahama pojawiały się niejednokrotnie całe rzesze niematerialnych istot, ale zawsze napędzane były mocą złowrogiego, krwiożerczego demona. Tym razem jest inaczej. Autor zaprasza nas w klimatyczną, tajemniczą podróż po Sztokholmie, Londynie i Wenecji – miejscach, w których autor spędził sporą część swojego życia, co pozwoliło mu oddać magię tych miast. Wraz z bohaterem czujemy się samotni, opuszczeni i bezradni, a wydarzenia dziejące się na jego i naszych oczach możemy jedynie bez słowa przyswajać.

„Muzyka z zaświatów” to powieść oryginalna w dorobku Grahama i mówię to z czystym sumieniem, bo ostatnio coraz częściej zdarza mi się wypowiadać taki osąd. Nie uświadczymy w owej książce groteski, krwawej masakry, nawet seks jest wysmakowany i delikatny, a nie wyrafinowany. Jest to historia dojrzała, kameralna, dramatyczna, nie wypełniona charakterystycznymi dla wcześniejszych okresów twórczości Mastertona fajerwerkami.

Kilka gwałtowniejszych scen pozwala nadal trzymać tę powieść w z dnia na dzień coraz mniej sztywnych ramach gatunkowych horroru. „Muzyką z zaświatów” Masterton udowadnia jednak, że jest autorem wszechstronnym, który umie trafić do szerokiego grona odbiorców, a nie tylko miłośników literackiego gore. Jeśli tak mają wyglądać następne powieści tego autora, to ja się pod tym podpisuje i ze spokojem spoglądam w przyszłość. Autor w rozmowie z nami przepowiadał wprawdzie powrót do korzeni zapowiedzianą powieścią „Fire Spirit”, przyrównując ją do „Wyklętego”, ale w tym przypadku jest to najlepsza rekomendacja. Podsumowując – idzie nowe, a Masterton udowadnia, że mimo swojego wieku i ponad 30 lat pisania książek nadal jest w formie, gotów stanąć do walki o pas mistrza świata w literackim horrorze.



Autor recenzji: Piotr Pocztarek
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 319
Format: 12 x 21
Ocena recenzenta: 8/10
  

niedziela, 24 maja 2009, piotr.pocztarek

Polecane wpisy

  • Recenzja książki POGRZEBANI

    W maju nakładem wydawnictwa Albatros ukazała się szósta już odsłona przygód Katie Maguire – sztandarowej bohaterki, wykreowanej przez Grahama Mastertona,

  • Recenzja książki SIOSTRY KRWI

    Dzielna irlandzka komisarz Katie Maguire nie próżnuje – światło dzienne ujrzał właśnie piąty tom jej przygód, w którym bohaterka zajmuje się nie jedną, a

  • Recenzja książki UZNANI ZA ZMARŁYCH

    Popularność serii o przygodach Katie Maguire nie słabnie, nie tylko za granicą, gdzie poszczególne tomy wciąż zajmują wysokie miejsca na liście bestsellerów Ama

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Pocztar, *.acn.waw.pl
2009/05/24 15:21:04
Jako pierwsi w Polsce publikujemy recenzję najnowszej powieści Grahama Mastertona!
Egzemplarze recenzenckie otrzymaliśmy dzięki uprzejmości wydawnictwa Albatros.
Enjoy!
-
Gość: Waran z komodą, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/05/25 13:05:30
Też już mam swój egzemplarz, ciekawy bardzo jestem, czy faktycznie jest to początek renesansu w twórczości Grahama :) Fajna recenzja, gratulację również zdobycia książki przed premierą, niezły wyczyn :)

Pozdrawiam
-
2009/05/25 13:12:30
A ja ciągle czekam na przesyłkę...
-
Gość: keddie, *.adsl.inetia.pl
2009/05/25 22:32:22
Recenzja mnie zachęciła, więc pozostaje tylko przeczytać :)

P.S. Piotrek jest zajebisty :*
-
2009/05/25 23:33:13
Potwierdzam! Piotrek jest zajebisty. Nawet Masterton go pokochał i nie ma w tym krzty żartu :-)
-
Gość: night warrior, *.adsl.inetia.pl
2009/05/27 10:11:15
Te nieścisłości to pewnie takie są, że bohater do połowy książki nawija coś, że nie ma snów, po czym jakiś czas później opowiada o śnie, który często go nawiedza?;)
Książka jest bardzo dobra.
-
Gość: dartur87, *.cable.dyn.petrus.com.pl
2009/05/28 16:35:27
Recenzja zachęca do lektury. Narazie z braku czasu obejde się smakiem i czekam na opinie innych co do książki.
-
2009/05/28 18:22:13
Ja wczoraj skończyłem czytać MUZYKE i w znacznej części zgadzam się z recką Piotrka. Powieść jest dobra i dość oryginalna. Nie wymagałem wielkiego szału, po prostu stęskniony za prozą Mastiego połknąlem rzecz w dwa wieczory, świetnie się przy tym bawiąc. Jak dla mnie główny bphater, choć trochę świrnięty, bardzo swojski i nieźle podkreślony/nakreślony. Zakończenie z jajem, choć, jak już wspominał mój znajomy, który też czytał MUZYKE, Masti trochę za bardzo pojechał w kwestii "nieinformowania" ze strony Kate głównego bohatera o tym, co się dzieje. W zasadzie dlaczego ona nie mogła mu wcześniej powiedzieć jaką facet pełni rolę w powieści?
Ogólnie jednak jestem zadowolony po lekturze. Niezła powieść. Powiew świeżości:)
Pozdrawiam.
-
Gość: Bronek, *.adsl.inetia.pl
2010/09/14 02:46:44
Przeczytałem jakiś czas temu, lecz niezbyt wiedziałem co napisać. Opowieści o duchach powinny raczej straszyć, ta jednak nie była straszna ani trochę. Ta powieść wywołała u mnie smutek i refleksje, mam tu na myśli to co wyczyniał Jack Friendly. Raziło mnie tylko kilka nieścisłości, a najbardziej chyba ta, że na początku Kate mówiła, że Gideon jest jedyną osobą, która jest w stanie dostrzec ją i inne duchy, a pod koniec duchy te widzieli również Victor i Jack. Oceniłbym bym 10/10, jedna z lepszych.
-
2010/09/14 07:54:56
Cieszę się, że taka nowa konwencja powieści przypadła Wam do gustu :)