OFICJALNA POLSKA STRONA GRAHAMA MASTERTONA!

darmowe liczniki

Blog > Komentarze do wpisu

Recenzja książki KREW MANITOU

Między wydarzeniami z „Ducha Zagłady”, a tymi z „Krwi Manitou”, Harry Erskine, główny bohater tej najbardziej rozpoznawalnej sagi Mastertona, mierzy się z Misquamacusem po raz czwarty w opowiadaniu „Wnikający duch” ze zbioru „Uciec przed koszmarem”. Tym razem żądny krwi szaman odradza się w córce Harry’ego i Karen – Lucy. Opętana dziewczynka dopuszcza się coraz bardziej przerażających czynów, by w konsekwencji doprowadzić do powrotu Indiańskiego szamana. Misquamacus zostaje jednak pokonany przez manitou pociągu, który okazuje się silniejszy niż prastara indiańska magia. Zakończenie tego krótkiego pojedynku przywodzi na myśl pierwszą część sagi, kiedy to Misquamacus zostaje pokonany przez manitou wielkiego komputera – symbolu techniki białego człowieka. Przeciętne opowiadanie przez kilka lat trzyma nas w niedosycie, do czasu pojawienia się na rynku ostatniej (jak na razie) części sagi.
 
Harry Erskine powraca,  a wraz z nim uwielbiana przez czytelników pierwszoosobowa narracja i znani i lubiani bohaterowie – Amelia Crusoe i Śpiewająca Skała, po raz kolejny jako duch. W „Duchu zagłady” Masterton pokazał zażyłości między magią Indian a magią Voodoo. W „Krwi Manitou” to rumuńska potęga wampirów miesza się z żądzą zemsty czerwonoskórych, by sprowadzić na Ameryką kolejną próbę dokonania totalnej zagłady.
 
Powieść zaczyna się od przygody bohatera drugoplanowego – Franka Wintera. Lekarz, bo taką funkcję pełni Frank, staje oko w oko z przerażającą epidemią, zamieniającą ludzi w żądne krwi wampiry. Zarażeni są w stanie zrobić wszystko by napić się krwi, posuwają się nawet do tego by zabijać własne rodziny. Zaraza rozprzestrzenia się, tysiące ludzi zostaje zamordowanych, setki przemieniają się w żywe trupy – wampiry Strigoi. Równorzędnie do przedstawionych wydarzeń, w które wplątał się Frank, Harry Erskine natrafia na ślady prowadzące go do Zbieracza Wampirów – przywódcę hord nieumartych, Vasila Lupa. To właśnie jego do życia zbudził Misquamacus, którego rozszczepiony w „Duchu Zagłady” duch zespolił się w jedno pod wpływem temperatury wytworzonej przez… atak na World Trade Center. Misquamacus odzyskawszy siły opętuje Lupa, zawiera krwawy pakt z przywódcą legionu wampirów i ponawia próbę zniszczenia Ameryki, której oczywiście zapobiec może tylko Harry Erskine.
 
Niuanse fabularne „Krwi Manitou” potrafią zaskoczyć. Pomysł Mastertona, by pokazać efekt synergii płynące ze współpracy pomiędzy demonami z Rumunii, a tymi z rdzennej Ameryki jest już jechaniem po bandzie. Paradoksalnie – książka ta jest bardzo dobra, a jej największą wadą jest właśnie przynależność do serii „Manitou”. O Ile wampirze opowiastki wychodzą Grahamowi bardzo dobrze, o tyle ostatni powrót Misquamacusa jest nieciekawy, niestraszny i nieprzekonujący.
 
Dla fanów serii „Krew Manitou” będzie ciekawym zestawieniem dwóch bardzo różnych kultur. Obiektywnie jest to niestety najsłabsza książka serii. Gdyby Masterton zdecydował się na wyrzucenie wątków z Manitou i napisanie powieści o wampirach, ocena była by wyższa. Poprzeczka zawieszona przez świetnego „Ducha Zagłady” okazała się jednak za trudna do przeskoczenia. „Krew Manitou” to mimo wszystko książka niezła i na pewno godna polecenia. Jednak jako czwarta część tak znakomitego cyklu, posiada wady, których nie sposób nie zauważyć. 

 

Autor recenzji: Piotr Pocztarek
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2006
Liczba stron: 352
Format: 12 x 21
Ocena recenzenta: 7/10

wtorek, 17 lutego 2009, mictlantecutli

Polecane wpisy

  • Recenzja książki SIOSTRY KRWI

    Dzielna irlandzka komisarz Katie Maguire nie próżnuje – światło dzienne ujrzał właśnie piąty tom jej przygód, w którym bohaterka zajmuje się nie jedną, a

  • Recenzja książki UZNANI ZA ZMARŁYCH

    Popularność serii o przygodach Katie Maguire nie słabnie, nie tylko za granicą, gdzie poszczególne tomy wciąż zajmują wysokie miejsca na liście bestsellerów Ama

  • Recenzja książki SZKARŁATNA WDOWA

    „Szkarłatna wdowa”, od momentu ogłoszenia prac nad nią pod koniec 2012 roku, owiana była tajemnicą. Pierwsze przecieki dotyczyły gatunku, który miał

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/02/22 20:03:33
Porządna recenzja całkiem przyzwoitej części MANITOU. Mam podobne do Piotrka zdanie odnośnie książki. Przede wszystkim wplecenie wampirów do powieści wyszło jej na dobre. Masterton swego czasu zarzekał się, że nie napisze o wampirach, a tu proszę... I wyszło zacnie:) Nie tak dobrze jak w POGROMCY WAMPIRÓW - jedna z lepszych książek o krwiopijcach jakie czytałem - ale i tak poleciłbym KREW jako solidna prozę
-
Gość: Bronek, *.adsl.inetia.pl
2010/04/18 02:38:45
Jest to pierwsza książka Grahama Mastertona jaką przeczytałem i zarazem jedna z najlepszych, moim zdaniem oczywiście. Harry Erskine i Śpiewająca Skała to jedne z najlepszych postaci stworzonych przez Mastertona. Przekazywanie Harry'emu znaków przez Indianina było bardzo fajne, pomysłowe. Wątek z wampirami był bardzo ciekawy, opis akcji w szpitalu i cierpień Franka też. Zakończenie, gdy Jenica z zimną krwią zamordowała własnego ojca, wywaliło mnie z butów. Ocena: 10/10