OFICJALNA POLSKA STRONA GRAHAMA MASTERTONA!

darmowe liczniki

Blog > Komentarze do wpisu

Recenzja książki ZEMSTA MANITOU

„Zemsta Manitou” to druga część sagi o destruktywnym oddziaływaniu indiańskiej magii, czyli o zemście czerwonoskórych na białym człowieku.  Trzy lata po swoim książkowym debiucie Graham Masterton powraca do wykreowanych wcześniej postaci, które na stałe zapisały się w kanonie horroru pisanego i stały się dla wielu czytelników przyczynkiem do rozpoczęcia przygody z literaturą grozy.
 
Tym razem głównym bohaterem zostaje Neil Fenner, konserwator łodzi z Bodega Bay, którego syn zaczyna miewać przywidzenia. W najbliższym otoczeniu Neila i jego rodziny zaczynają dziać się dziwne i przerażające rzeczy, a zrozpaczony Neil nie może sobie poradzić. Jego syn, Toby, zostaje opętany przez ducha Misquamacusa, potężnego indiańskiego szamana owładniętego żądzą zemsty na białym człowieku. Szaman znany czytelnikom z pierwszej części „Manitou” jest teraz silniejszy, bardziej krwiożerczy, a przede wszystkim nie jest sam – z pomocą przychodzi mu jeszcze dwudziestu jeden innych potężnych czarowników z dawnych lat, którzy za cel nadrzędny postawili sobie wspólne wezwanie najbardziej niebezpiecznych indiańskich demonów i zesłanie ich ku zagładzie mieszkańców Ameryki. Zrozpaczony i zdesperowany Neil podczas próby wyjaśnienia zagadkowych wydarzeń, natyka się na Harry’ego Erskine’a – bohatera i narratora pierwszej części sagi.
 
Harry przyjeżdża z Nowego Yorku wraz ze Śpiewającą Skałą – nowoczesnym szamanem, z którym wspólnie pokonali Misquamacusa poprzednim razem. Bohaterowie dołączają do Neila, by wspólnie stanąć ponownie do walki z niepojętym zagrożeniem. Tym razem jeden z bohaterów zginie w niebezpiecznej walce… Czy poświęcenie jakie zostało dokonane wystarczy żeby powstrzymać krwiożercze indiańskie demony?
 
 „Zemsta Manitou” jest bardzo dobrą kontynuacją pierwszej powieści Mastertona. Znani i lubiani bohaterowie powracają, by stoczyć walkę na śmierć i życie i jeszcze raz podjąć próbę odesłania Misquamacusa do Krainy Wiecznych Łowów. Wielka szkoda że fenomenalna postać Harry’ego Erskine’a została zmarginalizowana, a co za tym idzie, narracja powieści automatycznie przeskoczyła na trzecioosobową. Powieść jest dojrzalsza, bardziej przemyślana od swojej poprzedniczki, co automatycznie przedłuża czas obcowania z nią. Finałowa walka pomiędzy dwudziestoma dwoma szamanami, a Harrym, Śpiewającą Skałą i Neilem Fennerem jest długa, epicka i nieźle opisana. Smaczku dodaje fakt, że do batalii włączają się oddziały policji, Gwardia Narodowa i … duchy.

Godna kontynuacja powieści przypadła do gustu wielu czytelnikom, pomimo kilku wad. Odsunięcie na drugi plan najbarwniejszego bohatera jakiego Masterton wykreował pozostawia lekki niedosyt. Niewykorzystany potencjał walki z 22 szamanami również, ponieważ ich funkcja została sprowadzona do minimum. Po za tymi kilkoma szczegółami nie bardzo jest się do czego przyczepić, zwłaszcza że powieść ma całkiem dobrze napisany i przeprowadzony finał, a jak wiemy, u wczesnego Mastertona ten element nie zawsze zagrał. Po zakończeniu czytania „Zemsty Manitou” jedyne na co pozostaje czekać to na kolejny powrót krwiożerczych indiańskich demonów w powieści „Duch Zagłady”.

 

Autor recenzji: Piotr Pocztarek
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 1990
Liczba stron: 224
Format: 11,5 x 19,5
Ocena recenzenta: 9/10

piątek, 30 stycznia 2009, mictlantecutli

Polecane wpisy

  • Recenzja książki SIOSTRY KRWI

    Dzielna irlandzka komisarz Katie Maguire nie próżnuje – światło dzienne ujrzał właśnie piąty tom jej przygód, w którym bohaterka zajmuje się nie jedną, a

  • Recenzja książki UZNANI ZA ZMARŁYCH

    Popularność serii o przygodach Katie Maguire nie słabnie, nie tylko za granicą, gdzie poszczególne tomy wciąż zajmują wysokie miejsca na liście bestsellerów Ama

  • Recenzja książki SZKARŁATNA WDOWA

    „Szkarłatna wdowa”, od momentu ogłoszenia prac nad nią pod koniec 2012 roku, owiana była tajemnicą. Pierwsze przecieki dotyczyły gatunku, który miał

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: p.a., *.polsl.pl
2009/01/30 10:04:48
Nie wiem, czy rezygnacja z narracji pierwszoosobowej to akurat wada. Narracja prowadzona w trzeciej osobie ma szereg zalet, pozwala m.in. na większy rozmach fabuły albo na inne spojrzenie na rozgrywające się wydarzenia. Dla mnie najlepszy w "Zemście Manitou" jest właśnie początek, w którym obserwujemy rodzinę Fennerów.
Z kolei sama książka jest moim zdaniem lepsza od poprzedniczki, bo fabuła jest bardziej tajemnicza i mniej oczywista.
-
2009/01/30 12:52:23
Widzę, że na blogu jest ostatnio szał na recenzje ;) Ogólnie zgadzam się z Pocztarem, "Zemsta Manitou" to bardzo dobra książka. A kiedy będzie o "Rook'u"?
-
Gość: Pocztar, 79.191.188.*
2009/01/30 13:24:34
Myślę żeby się zabrać za Rooka po ukończeniu serii Manitou, ale to jeszcze nic pewnego :)
-
Gość: Lidka, *.icpnet.pl
2009/01/30 14:16:48
Byłam ciekawa tej recenzji:)
I poglądy na jej temat mamy uderzająco podobne. Z małym szczególikiem - trzecioosobowa narracja i mnie nie razi, choć Masti przyzwyczaił nas w przypadku cyklu to pierwszoosobowej, stąd pewnie nieswojskie uczucie, że czego książce brakuje. Finał "Zemsty Manitou" rewelacyjny, jeden z lepszych u pana Grahama:)
Wojtek zapytał o Rooka, a ja zapytam o "Ducha zagłady". Kiedy się recenzja pojawi?:)
Pozdrawiam czytelników.
-
2009/01/30 14:24:51
Widzę, że recki Pocztara popularne się zrobiły jak cholera:) I dobrze, konkretne spojrzenie na twórczość Brytyjczyka ukazują. Sam się doczekać nie mogę kolejnych:)
-
Gość: Lidka, *.icpnet.pl
2009/01/30 14:27:44
Bo Pocztar nie dość, że płodny to jeszcze wie co robi:)
Bardzo dobre są jego recki, zresztą większość tekstów tu opublikowanych zasługuje na sporą uwagę.
Pozdrawiam,
Karen Tandy.
Znaczy Lidka;)
-
2009/01/30 14:31:37
Śmierć jednego z lubianych głównych bohaterów

Sto lat temu czytałem, ale cóż to za minus skoro owa postać (o ile dobrze kojarzę) w trzeciej części żyje i ma się dobrze. Chyba ;)

Ogólnie wtedy gdy czytałem część trzecią miałem wrażenie, że Masterton wolałby, żeby "Zemsta..." w ogóle nie została napisana, bo całkiem ją w trzeciej części pominął, jakby nie istniała. Z drugiej strony, jak tak teraz o tym myślę, to może mi się trzecia część śniła jednak?

Lubiłem i "Manitou" i "Zemstę..." a ta trzecia część mnie właśnie zawiodła przez to zupełne olanie "Zemsty..."
-
2009/01/30 14:34:51
Ostatnio sporo się tu mówi o cyklu MANITOU. Pomyślałem, że nieźle by było zapodać jakiś fajny art autorstwa Grahama Mastertona na temat najnowszej części przygód Harry'ego Erkine'a. I będzie taki art w przeciągu tygodnia, dwóch. Masti opowie o tym, jak powstawał ARMAGEDON i co się w nim znalazło:) Wypatrujcie uważnie!
}:
-
Gość: Pocztar, 79.191.188.*
2009/01/30 15:04:19
Dziękuję, dziękuję, jesteście kochani :)
Aż chce się dla Was pisać :) Oczywiście nie spocznę na laurach, a będę konstruował dalej :)
Jeśli chodzi o "Ducha" to właśnie trafił na tapetę, o ile pamiętam podobał mi się najbardziej z całej serii. Ale nigdy nie mogłem wybaczyć Mastiemu pewnych rzeczy w tej książce... :)