OFICJALNA POLSKA STRONA GRAHAMA MASTERTONA!

darmowe liczniki

Blog > Komentarze do wpisu

Recenzja książki DIABELSKI KANDYDAT

„Diabelski kandydat” jest chyba najbardziej niedocenioną książką Mastertona. Nie doczekała się ona w naszym kraju zbyt wielu recenzji – a te, które pojawiły się w prasie i Internecie nie należą do zbyt pochlebnych – ani też wielu wznowień. Po raz pierwszy została wydana w 1994 roku przez wydawnictwo Rebis i tylko raz „przypomniano ją” rok później. Należy tu dodać, że zarówno premierowe wydanie, jak i wznowienie rozeszło się w błyskawicznym tempie. Generalnie jednak pozycja w chwili obecnej nie należy do łatwo dostępnych i stanowi swego rodzaju unikat. Z tym większą przyjemnością omówię „Diabelskiego kandydata”, powieść, która wryła się w mą pamięć i którą darzę wyjątkowym sentymentem...

Bohaterem książki jest Jack Russo, facet odpowiedzialny za kampanię Huntera Peala, kandydata na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Niezwykle barwna i przedstawiona z rozmachem postać, która stanowi niepodważalny atut powieści. Russo to niezwykle swojski gość, nieco szurnięty, przyjaźnie nastawiony do świata i niezwykle ambitny. Przy okazji, jak to u Mastertona, niezły z niego Casanova. Przygotowując się do kampanii, dostrzega w przyszłym prezydencie pewną zmianę. Hunter Peale zaczyna szokować swoich wyborców. Szokować w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa. W zaskakująco szybkim tempie pozyskuje głosy poparcia. Jego przemówienia powalają na kolana – dosłownie! – wszystkich obecnych, dla których Peale staje się prawdziwym autorytetem.

Jack Russo odkrywa przerażająca prawdę. Wraz z przyjaciółką, ponętną i niedorzecznie cycatą Jennifer, usiłuje nie dopuścić do zagłady. Zagłady całego świata.

Hunter Peale bowiem podpisał pakt z Diabłem. Piekielny obiecał mu zwycięstwo w wyborach w zamian za... dusze. Całe mnóstwo dusz.

Niezwykle klimatyczna to powieść, jedno z lepszych czytadeł Mastertona, gdzie bohaterowie są tak realni, tak wyraziści, że trudno odmówić pisarzowi niebywałego talentu! To w końcu Masterton z lat osiemdziesiątych, którego postacie, miejsca akcji i świetnie skonstruowane fabuły, wzbudzają podziw i... Strrrrach! W „Diabelskim kandydacie” miejsce akcji zasługuje na miano wyjątkowo intrygującego, zarazem przerażającego. To gigantyczny kolonialny dom na wielkiej działce, porośniętej gęsto rosnącymi drzewami. To w tej mrocznej budowli Hunter podpisuje pakt z diabłem. To w tym domostwie dochodzi do szeregu, stawiających włosy na głowie, wydarzeń rodem z najokropniejszego koszmaru. Z każdego okna tego domu  widać było smutne, opadające w dół trawniki i poplątany gąszcz. Kort tenisowy okalała zardzewiałą druciana siatka. Drzwiczki na kort dyndały na jednym zawiasie. Spacerując po domu, od pokoju do pokoju, można było słyszeć szept kominów i słuchać oddechu wiatru. Czyż to nie ciekawe? W typowy dla siebie sposób Masterton wprowadza nas w arkana fabuły, zaczynając od iście diabelskiego miejsca, które przez długi czas daje nam poczucie niepewności, nastraja niezbyt optymistycznie.

Czytelnik penetrujący stronice „Diabelskiego kandydata” z pewnością nie przeoczy Jacka Russo, penetrującego ciało pięknej Jennifer. W powieści sceny erotyczne są wyjątkowo sugestywne, a towarzysząca im atmosfera magii, tylko potęguje radość lekturzenia. Podobnie jest z opisami „wielkiej przemiany” kraju, iście fantastycznych iluzji, tworzonych przez Huntera Peala podczas przemówień.

Jedyny, moim zdaniem minus powieści, stanowi finisz powieści. Masterton poszedł na łatwiznę i zapodał papieża, odprawiającego egzorcyzmy. Rachu-ciachu i po strachu, właśnie tak to wygląda. Szkoda, że pisarz nie dopracował tego, jakby nie patrzeć, cholernie ważnego elementu książki, nie zaskoczył, nie wbił czytelnika w fotel. Tak czy owak, przyzwyczajeni jesteśmy do spartaczonych zakończeń w pozycjach Mastertona, więc nie ma co bić piany.

„Diabelski kandydat” to godzien uwagi horror. Horror pełną parą, który z całą pewnością zasługuje na kolejne wznowienie w naszym kraju. Miejmy nadzieję, że wkrótce zostanie on przypomniany czytelnikom przez któreś z zaprzyjaźnionych Mastertonowi polskich wydawnictw.

Autor recenzji: Bartosz Lipski
Wydawnictwo: Zysk i s-ka
Rok wydania: 1994
Liczba stron: 508
Format: 11,5 x 18,5
Nr ISBN: 8386211032

niedziela, 15 czerwca 2008, mictlantecutli

Polecane wpisy

  • Recenzja książki POGRZEBANI

    W maju nakładem wydawnictwa Albatros ukazała się szósta już odsłona przygód Katie Maguire – sztandarowej bohaterki, wykreowanej przez Grahama Mastertona,

  • Recenzja książki SIOSTRY KRWI

    Dzielna irlandzka komisarz Katie Maguire nie próżnuje – światło dzienne ujrzał właśnie piąty tom jej przygód, w którym bohaterka zajmuje się nie jedną, a

  • Recenzja książki UZNANI ZA ZMARŁYCH

    Popularność serii o przygodach Katie Maguire nie słabnie, nie tylko za granicą, gdzie poszczególne tomy wciąż zajmują wysokie miejsca na liście bestsellerów Ama

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/06/15 11:03:04
Jest pewien błąd. Do recenzji dodano okładkę z wydania "Zysku i s - ka", a podpisana jest jakby była z "Rebisu".
-
2008/06/15 14:55:50
Słusznie. Gafa została już poprawiona. Dzięki za wyłapanie!
-
Gość: night warrior, *.adsl.inetia.pl
2008/06/21 12:32:39
Rebisowskie wydanie mialo lepszą okladke:) A ksiazka odjechana!
-
Gość: Lidka, *.icpnet.pl
2008/06/26 16:21:20
Przyjemna recka, podobnie jak i omawiana książka. Również uważam, że Rebis miał lepszą okladkę. Ale 'zyskowa" też niczego sobie. Najwazniejsze jednak, że powieść odjechana:)
-
Gość: p.a., *.polsl.pl
2009/01/16 10:38:18
Fakt faktem, że gdy zobaczyłem tę książkę jakiś rok temu w antykwariacie, to nie wahałem się zbyt długo, czy ją kupić, czy nie;) Natomiast sama książka moim zdaniem tak dobra nie jest. Sceny rozgrywające się w tej starej posiadłości są rzeczywiście ciekawe i moim zdaniem - zdecydowanie najlepsze w całej powieści. Reszta jest jednak dość przewidywalna i jakaś taka...mało mastertonowska (co pewnie można by uznać za plus). Wątek wizji, kreowanych przez Huntera, jest moim zdaniem trochę nielogiczny, drażni mnie brak dociekliwości opinii publicznej. Ostatecznie jednak "Diabelskiego kandydata" czyta się bez zażenowania i z zainteresowaniem, ale dla mnie to jednak tylko solidny średniak.
-
Gość: lilander, *.adsl.inetia.pl
2009/02/02 21:13:00
jestem "totalnie kopniętą"fanką powieści Mastertona czy ktoś mógłby mi pomóc w zdobyciu książki"diabelski kandydat"z góry dziękuję za wszelką pomoc
-
2009/02/02 21:52:31
Na allegro trwają obecnie trzy aukcje, w których możesz kupić DIABELSKIEGO KANDYDATA. Dwie z nich kończą się jutro, ale ostatnia dopiero za 11 dni, więc jakby co, miej oko.
-
Gość: lilander, *.adsl.inetia.pl
2009/02/03 23:12:22
dziękuję serdecznie
-
Gość: lilander, *.adsl.inetia.pl
2009/02/03 23:25:38
Jeszcze raz bardzo dziękuję.To będzie już 61 książka tego autora[tylko horror i thiriller]którą mam.
-
2009/02/04 00:35:04
Całkiem pokaźna sumka:)
Miłej lektury DIABELSKIEGO!
-
Gość: Michal, 80.51.182.*
2009/02/05 09:26:48
Stara dobra pozycja Grahama, jedna z lepszych i dluzszych jakie napisal,warto po nia sięgnąc
-
Gość: lilander, *.adsl.inetia.pl
2009/02/05 10:04:24
Lekturę mam już za sobą,teraz chcę ją miec na własnośc.Pozdrawiam
-
Gość: Barteg, 31.179.219.*
2016/03/16 09:30:08
To chyba jakiś kiepski żart nazywanie tej książki jedną z lepszych mastertona? Przecież jest żenująco głupia, książka klasy Ź. Ja zrezygnowałem po jakichś 30 stronach, a dokładnie po pierwszym wystąpieniu diabelskiego kandydata - tak zerowej wiarygodności w budowaniu postaci i budowaniu napięcia nigdy chyba nie widziałem!
od razu bach! prosto z mostu, cześć, jestem zły, zmieniłem się o 180 stopni, zero diabelskiej klasy politycznej jak choćby w "adwokacie diabła". Pozycja nie umywa się nawet wobec np. "Wykletego" czy "manitou"
UNIKAĆ ZA KAŻDĄ CENĘ. no chyba, że masz 13 lat i zaczynasz uczyć się czytać...
-
2016/03/16 15:27:07
Oho, mamy hejtera :D O ile jestem w stanie zgodzić się z Tobą w kwestii opinii o "Sfinksie", o tyle "Diabelski kandydat" jest całkiem niezłą książką, z fajnym klimatem i dobrze wykreowanymi postaciami. Zauważ, że jest to powieść z 1981 - wtedy literatura rządziła się nieco innymi prawami. Ogromnym minusem książki jest natomiast tragiczne zakończenie.